Doskonale będą współgrać w połączeniu z poranną kawą, a także posmarowane ulubionym dżemem, marmoladą owocową lub jako dodatek do domowych lodów. Na półkach włoskich sklepów możesz znaleźć także Amaretti z dodatkiem aromatu kawowego, czekoladowego, karmelowego, a nawet marcepanowego. Pamiątki z Włoch / shutterstock.com

Jadę na Białoruś, od czego zacząć?Wiza do BiałorusiJeśli chcesz odwiedzić Białoruś, nie zapomnij o wizie. W zależności od celu w jakim wybierasz się do tego kraju masz do wyboru kilka dokumentów. Jeśli jedziesz na Białoruś w celach turystycznych możesz ubiegać o wizę jednokrotną, która upoważni cię do pobytu na maksymalny okres do 14 dni; w przypadku wyjazdów prywatnych np. w celu odwiedzenia rodziny, czy przyjaciół lub grobów bliskich możesz ubiegać się o wizę jedno- i dwukrotną na okres do 30 dni pobytu, ale pod warunkiem, że do wniosku załączysz skan paszportu osoby zapraszającej z Białorusi; kraj ten często służy również za tranzyt do Rosji, w takim przypadku można ubiegać się o wizy tranzytowe jedno-, dwu- lub wielokrotne, które upoważniają do 2 dni pobytów przy każdym wjeździe. Co więcej, wizy białoruskiej nie można uzyskać na granicy! Dlatego wizę możesz wyrobić samodzielnie w jednym z urzędów konsularnych w Warszawie, Gdańsku, Białymstoku i Białej Podlaskiej lub skorzystać z pomocy biura podróży takiego jak Aina Travel ( który za ciebie dopełni wszelkich formalności, podczas gdy ty będziesz spokojnie czekał w domu na turystyczne do BiałorusiTak samo jak w przypadku wizy do Rosji będą potrzebne dodatkowe dokumenty w postaci Voucheru (poparcia wizowego) oraz obowiązkowego ubezpieczenia. Ubezpieczenie turystyczne do Białorusi kupisz na stronie naszego partnera: – z informacją, czy dana polisa jest akceptowana do bez wizyOd czerwca 2015 roku można wjechać na Białoruś bez wizy na okres trzech dni. Bezwizowe przekroczenie granicy dotyczy tylko terenów Puszczy Białowieskiej po stronie Białorusi na przejściu granicznym Białowieża – Piererow. Granicę można przekroczyć pieszo lub rowerem. Kierowcy niestety będą musieli zostawić samochody po stronie musisz miećWybierając się do tego kraju obowiązkowo powinieneś posiadać 20 EUR na każdy dzień pobytu, a jeśli planujesz zostać dłużej niż miesiąc, to 500 EUR na każde 30 Białorusi raczej przestrzegany jest zakaz płacenia w obcej walucie, większość transakcji należy dokonywać rublem białoruskim. Euro czy dolarami można płacić w ściśle wyznaczonych punktach usługowo-handlowych np. na stacjach benzynowych i w sklepach w dużych miastach bądź przy drogach tranzytowych,Walutę wymienisz w bankach (zwykle czynne do 17:00) lub w kantorach, a w niektórych punktach w Grodnie, Brześciu i Mińsku możesz nawet sprzedać lub kupić polskie złote. Lepiej unikaj przygodnej wymiany pieniędzy, gdyż może to zostać potraktowane jako niezgodne z prawem i skończyć się zatrzymaniem oraz meldunkowaTak jak w przypadku wjazdu do Rosji, tak i na Białorusi otrzymasz tzw. kartę meldunkową. Będzie ją trzeba oddać przy wyjeździe jeśli na terytorium Białorusi byłeś dłużej niż 5 dni roboczych. W takim przypadku należy udać się do właściwego Wydziału ds. Obywatelstwa i Migracji przy Wydziale Spraw Wewnętrznych w danym regionie i tam uzyskać stempel meldunkowy. Niedopełnienie tego obowiązku może skończyć się upomnieniem lub karą grzywny w wysokości 200 EUR z deportacją lub wyjazdem nie masz obowiązku zaszczepiania się, choć istnieje realne zagrożenie zachorowaniem na błonicę (lato), grypę (zima) czy chorobami wenerycznymi. Również w okresie letnim trzeba bardzo uważać na samochodu do BiałorusiJeśli jesteś kierowcą, powinieneś dodatkowo wykupić przed wyjazdem międzynarodową zieloną – widok na ratuszKiedy jechać? Czyli sezon na BiałoruśBiałoruś tak jak Polska leży w umiarkowanej strefie klimatycznej, co powoduje, że jej klimat jest zbliżony do naszego. Jednakże, zimą do Białorusi docierają masy arktycznego powietrza, które mogą powodować spadek temperatury nawet do -44 stopni C! Dlatego jeśli nie przepadasz za zimnem, lepiej wyrusz w podróż w pozostałych porach Tak jak w Rosji również na Białorusi obowiązuje kalendarz juliański, w związku z czym Święta Bożego Narodzenia jak i Sylwester są tu świętowane 13 dni po chrześcijanach obchodach. Białorusini spędzają ten czas w gronie rodzinnym, kolędują, obdarowują się prezentami i uczestniczą w nabożeństwach w cerkwi. Warto też dodać, że na Białorusi obchodzi się również katolickie Święta Bożego Narodzenia i Wielkanocy, co więcej te dni są wolne od pracy, a tamtejsze media poświęcają im wiele Wielkanocy katolicka część obywateli obficie zastawia świąteczny stół kiełbasą, święconą babką, wędlinami i innymi przysmakami. Najważniejszą ozdobę stołu stanowią zaś jaja farbowane na czerwono. Natomiast prawosławna część, we wtorek po drugiej niedzieli Wielkanocnej, obchodzi tzw. Radaunicę. W tym dniu mieszkańcy udają się na cmentarze, by pomodlić się na grobach zmarłych i co ciekawe (wbrew cerkwi) zjeść tam świąteczny posiłek i wypić kieliszek listopada przypadają Dziady (święto wywodzące się z kultury pogańskiej) – opisał je dla nas Adam Mickiewicz. Obecnie w tym dniu organizuje się pochody do Kuropat na mogiły ofiar represji również wspomnieć o nieoficjalnym święcie obchodzonym na Białorusi 25 marca. Jest to Dzień Wolności, który w 1918 r. rozpoczął trwającą do grudnia secesję Białorusi od bolszewickiej Rosji. W tym dniu lepiej nie wychodzić na ulice ze względu na organizowane wówczas demonstracje obchodzą również święta narodowe, Dzień Konstytucji (15 marzec), Dzień pamięci tragedii w Czarnobylu (26 kwiecień), Dzień Zwycięstwa (9 maj) czy Dzień Niepodległości (3 lipiec).Wnętrze centrum handlowego w MińskuJak poruszać się po kraju?Generalnie po Białorusi można poruszać się całkiem swobodnie. Ograniczenia dotyczą tylko niewielkiej zamkniętej strefy w pobliżu Czarnobyla oraz strefy nadgranicznej, do której można wjechać tylko po uzyskaniu specjalnej przepustki od Jeśli masz zamiar jechać sowim samochodem na Białoruś pamiętaj o kilku sprawach: po pierwsze, nie użyczaj nikomu swojego samochodu pod swoją nieobecność, grozi za to kara nawet 11 000 EUR i dopóki nie uiścisz tej kwoty nie będziesz mógł opuścić tego kraju; po drugie, jeśli ktoś ukradnie ci samochód, musisz niezwłocznie zgłosić to milicji lub w urzędzie celnym; i po trzecie, jeśli planujesz przebywać ze swoim samochodem na Białorusi dłużej niż 3 miesiące, musisz przedłużyć deklarację czasowego wjazdu (przed upływem ważności) w urzędzie nie muszą mieć międzynarodowego prawa jazdy, ale milicja i celnicy bardzo skrupulatnie robią przegląd obowiązkowego wyposażenia samochodu: apteczka (obowiązkowo: 10-cio procentowy roztwór amoniaku, walidol (lek nasercowy), jodyna, bandaże sterylne i elastyczne, wata, plastry opatrunkowe, opaska uciskowa bądź gumowy wąż uciskowy, nożyczki z zaokrąglonymi końcówkami, rękawiczki chirurgiczne czy też chusteczki higieniczne), trójkąt ostrzegawczy, koło zapasowe, ważny przegląd techniczny oraz ubezpieczenie (zielona karta). Za uchybienia grozi oczywiście kara warunki musisz spełnić, by móc przekroczyć granicę tzw. zielonym kanałem? Musisz posiadać obowiązkowe ubezpieczenie medyczne, a jeśli przewozisz towary przeznaczone do celów osobistych, nie mogą one podlegać kontroli weterynaryjnej ani benzyny są niższe niż w Polsce, jednak trzeba mieć na uwadze duże odległości między stacjami paliwowymi oraz to, że benzyna 98-oktanowa dostępna jest tylko na nielicznych stacjach. Za benzynę cudzoziemcy muszą płacić w euro lub dolarach na nowoczesnych stacjach i w rublach białoruskich w małych drogi są raczej szerokie i dobrze utrzymane, jednak pobocze w nocy może być słabo widoczne. Co więcej, po autostradzie poruszają się piesi, zwierzęta domowe, ale mogą też na niej być porzucone duże przedmioty!Białorusini są raczej niefrasobliwymi kierowcami: jeżdżą wolno szybkim pasem ruchu, nie używają świateł i kierunkowskazów (nawet w nocy), skręcają gwałtownie z niewłaściwych pasów ruchu i wymuszają jesteś uczestnikiem kolizji musisz poczekać na przybycie milicji i pod żadnym pozorem nie wolno ci zmieniać miejsca ustawienia samochodu. Jeśli zostaniesz uznany winnym za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym lub ciężkimi obrażeniami ciała, grozi ci kara pozbawienia płatnych dróg: Od 1 sierpnia 2013 r. na Białorusi obowiązuje nowy system płatnych dróg i sposób poboru opłat. Systemowi podlegają pojazdy zarejestrowane poza Białorusią, Rosją i Kazachstanem oraz wszystkie pojazdy powyżej 3,5 tony ładowności. System obejmuje całą drogę M-1/E30 Brześć – Mińsk – granica z FR (Redźki), tj. Krasna Gorka po stronie rosyjskiej (łącznie 609 km) oraz niektóre odcinki dróg wylotowych z Mińska: – M-2 Mińsk – lotnisko Mińsk/Borysów – płatny odcinek 27 km – M-3 Mińsk – Witebsk – płatny odcinek 32 km – M-4 Mińsk – Mohylew – płatny odcinek 58 km – M-5/E271 Mińsk – Homel – płatny odcinek 44 km – M-6/E28 Mińsk – Grodno – granica z Polską (Bruzgi) – płatny odcinek 45 móc korzystać z sieci płatnych dróg, będzie ci potrzebne pomiarowe urządzenie elektroniczne, które możesz wypożyczyć za kaucją w jednym z 49 punktów obsługi klienta. Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronie białoruskiego operatora oraz na portalu polskich przewoźników drogowych .Kolej: Na równie dobrym poziomie co drogi na Białorusi jest kolej, która posiada ponad 5,5 tysiąca kilometrów linii kolejowej. Jest ona również najczęściej wybierana przez turystów ze względu na podróż do Moskwy, z której odchodzi Kolej Transsyberyjska. Główna linia przebiega na trasie Baranowicze – Mińsk – Orsza i jest częścią większego połączenia biegnącego z Berlina, przez Warszawę aż do Moskwy. Z Mińska można tez bezpośrednio dotrzeć do Kijowa czy Leningradu. Białoruska kolej łączy także miasta białoruskie: Grodno i Brześć z polskimi: Kuźnicą Białostocką i Terespolem. Co więcej, ten rodzaj transportu jest niewyobrażalnie tani i na pewno nie przepłacisz, nawet jeśli przewozisz Białoruś nie należy do najbardziej atrakcyjnych państw do przemierzenia go z poziomu roweru, chyba że lubisz bezkresne proste drogi z przewagą płaskiego i monotonnego terenu. Oczywiście jest co zobaczyć, chociażby piękno przyrody, jeśli interesuje cię natura. Drogi są w dobrym stanie, zwłaszcza te na północy, ale czasem zdarzają się też szutrowe Pomimo niewielkiej częstotliwości pojazdów, które poruszają się po tutejszych drogach, to złapanie „stopa” może zająć do ok. 30 minut. Często w taki właśnie sposób podróżują starsze kobiety wybierające się do miasta np. na W samym Mińsku znajduje się centrum autobusowo-trolejbusowe obsługiwane przez ponad 2700 maszyn. Oczywiście są one w różnym stanie, niektóre z nich są bardzo wyeksploatowane, a inne to nowoczesne pojazdy. Kursy międzynarodowe obsługują 3 dworce autokarowe: Centralny, Wschodni i Metrem można jeździć tylko w Mińsku, aktualnie znajdują się tu 2 linie, które są sukcesywnie rozbudowywane, ale w 2017 planuje się otwarcie trzeciej nitki. Dziennie z metra korzysta ok. 1 mln Międzynarodowy port lotniczy znajduje się w stolicy Białorusi, czyli w Mińsku, ale lotniska znajdują się też w innych miastach np. w: Brześciu, Grodnie czy Witebsku. Łączna liczba lotnisk wynosi 65 obiektów. Główne lotnisko położone jest jakieś 42 km od w MińskuA na obiad znów ziemniaki, czyli co jedzą BiałorusiniKuchnia białoruska jest prosta i pożywna. Jej podstawowe składniki stanowią zboża i warzywa bulwiaste. Powszechnie jest uważana za kuchnię ciężkostrawną i tłustą, podobnie jak polska, ale to ze względu na funkcję jaką ma spełniać, ma przede wszystkim kuchnia Białorusinów oferuje szereg potraw ziemniaczanych i mącznych np.: maczanka z blinami, placki kartoflane ze śmietaną (brzmi znajomo?), a także wiele zup: kapuśniak, barszcz i napojów: sok brzozowy czy kwas oto kilka tradycyjnych potraw, na które z pewnością się natkniesz podczas podróży:Babka kartoflana – rodzaj zapiekanki ziemniaczanej ze startych ziemniaków z dodatkiem usmażonej cebuli i boczku oraz jajek. Uważana przez Białorusinów za potrawę – zupa na wywarze z mięsa wołowego, z pomidorami, poszatkowaną kapustą oraz buraczkami ćwikłowymi, zwykle podawany z kwaśną śmietaną i – placuszki z masy ziemniaczanej i mąki, czasem nadziewane mięsem – duże trójkątne pierogi nadziewane – placki ziemniaczane bez dodatku mąki, ale za to z jajkiem, cebulą i solą. Podawane do dań mięsnych lub z kwaśną śmietaną, czasem z maczanką. Czasem można je spotkać w wersji nadziewanej mięsem, rybą, grzybami lub kiszoną – to kulki ziemniaczane przygotowane z uprzednio ugotowanych i startych ziemniaków z dodatkiem mąki, jajek, masła, soli i – to pierożki w wersji mini, coś w rodzaju naszych uszek. Nadziewa je się zwykle posiekanym lub zmielonym surowym mięsem z udźca baraniego i polędwicy wołowej, łojem cielęcym, startą cebulą, majerankiem oraz pieprzem. Podaje się je samodzielnie ze słoniną lub w rosole albo w – rodzaj sosu z kawałkami mięsa wieprzowego i polskiej kiełbasy przygotowany na wywarze mięsnym z kwaśną śmietaną i usmażoną cebulką, zagęszczany mąką i przyprawiony liściem laurowym i całymi ziarnami – placuszki przygotowane z tłustego kremowego twarogu z dodatkiem mąki, jajek i ewentualnie cukru lub rodzynek. Przygotowane syrniki piecze się na oleju na patelni, aż skórka będzie chrupka. Można je posmarować dżemem, miodem, musem jabłkowym lub kwaśną gdy już się najesz, to pasowałoby się czegoś napić!Babka kartoflana jest uznawana za danie narodowe BiałorusiCoś na rozgrzanie, czyli polej Harełkę!Harełka, to nic innego jak białoruska wódka, która została kilka razy uznana za najlepszy alkohol na świecie podczas Wine EXPO w Brukseli (1996, 1999, 2002, 2005). Do jej produkcji wykorzystuje się destylaty alkoholowe otrzymane z żyta lub pszenicy, sok brzozowy i klonowy, dębowe beczki, unikatową mieszankę ziół leśnych. Wśród najpopularniejszych marek znajdują się: Чарадзей Czaradziej, Белая Русь Люкс Biała Ruś Luks czy Бальзам Беларускі Balsam produkowanie samogonu jest zabronione na Białorusi, jednakże z pewnymi wyjątkami. Otóż niektóre podmioty turystyczne mogą nie tylko go pędzić, ale i sprzedawać na niewielką skalę, a kto? Muzeum Ludowej Tradycji „Dudutki” oraz Narodowy Park Puszcza Ludowej Tradycji „Dudutki”Noclegi na BiałorusiO ile na Białorusi masz rodzinę lub przyjaciół, nie musisz się martwić o nocleg. Gorzej jeśli jedziesz do tego kraju jako turysta i szukasz noclegu. Co do hoteli, nie jest ich zbyt wiele a standard pozostawia wiele do życzenia oprócz kilku reprezentacyjnych budynków w Mińsku i miastach obwodowych. Powinieneś przygotować się na zdecydowanie wyższe ceny nawet ok. 70-80 USD za dobę w Mińsku i ok. 60 USD w mniejszych miastach. Na prowincjach trzeba liczyć na gościnność miejscowej ludności lub szukać miejsca na rozbicie na Białorusi, czyli na co uważać?Raczej nie masz się czego obawiać, sytuacja z przestępczością jest porównywalna do polskich realiów. Jednak zdecydowanie trzeba uważać na kradzieże i włamania do samochodów. Dochodzi też do drobnych kradzieży w hotelach. Ogólnie możesz się czuć bezpiecznie, patrole milicyjne są bardzo częste, a w dużych miastach spotkasz funkcjonariuszy niemal na każdym większym skrzyżowaniu. Sami Białorusini uważają, że jest ich zbyt kary grożą za przemyt lub posiadanie nawet najmniejszej ilości też zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej za próbę wręczenia funkcjonariuszowi milicji drogowej GAI korzyści finansowych za ewentualne odstąpienie od kary za naruszenie przepisów nie robić na Białorusi?Jeśli zastanawiasz się co ci grozi w przypadku, gdy postanowiłeś zostać dłużej na Białorusi niż masz napisane w wizie lub nie posiadasz ważnej wizy tranzytowej, to przygotuj pieniążki. Z kraju będziesz mógł wyjechać dopiero po uzyskaniu wizy wyjazdowej w rejonowym Wydziale ds. Obywatelstwa i Migracji podległego MSW RB. Opłata skarbowa za wizę wyjazdową wynosi ok. 10 EUR, za tryb przyśpieszony trzeba jeszcze dopłacić 5 EUR. Ale zanim będziesz mógł wyjechać, grozi ci jeszcze upomnienie lub kara grzywny w wysokości 200 EUR z deportacją lub kupuj mięsa, mleka, nabiału i ryb w małych sklepach państwowych, na małych targowiskach i z przypadkowych źródeł. Dlaczego? Ponieważ zasady higieny są tam raczej słabo przestrzegane, a jakość produktów może być niska. I przede wszystkim unikaj spożywania miejscowej żywności na południu kraju! Na niektórych terenach skażonych rolnicy nadal prowadzą gospodarstwa rolne!To trzeba zobaczyć!Na pewno warto poświęcić czas na miasta i miasteczka, zwłaszcza te które niegdyś należały do Polski, wsie, kołchozy, sowchozy, domy towarowe z czasów PRL-u. Równie piękna jest białoruska przyroda, żeby wspomnieć o Puszczy – oczywiście nie można ominąć stolicy kraju. Położona jest ona malowniczo nad rzeką Świsłocz. W mieście jest na prawdę wiele zabytków do zobaczenia i jeden dzień może nie wystarczyć, by pojawić się pod każdym z nich, dlatego warto tu spędzić kilka dni. Jeśli nie masz zbyt wiele czasu, to koniecznie udaj się do: Archikatedry Najświętszej Maryi Panny, która znajduje się w centrum miasta; kościoła św. Józefa i klasztoru Bernardynów, w którym obecnie mieści się archiwum, a władze białoruskie miały zamiar przebudować go na hotel; pałacu i dworu Wańkowiczów; zrekonstruowanego ratusza miejskiego; czy na Cmentarz Kalwaryjski, na którym pochowany jest polski malarz – Jan WańkowiczówHomel – mało kto wie, że z tego miasta pochodzili rodzice znanego hollywoodzkiego aktora Kirka Douglasa, a właściwie Issura Danielovitcha Demskyego. W mieście warto zobaczyć: kompleks pałacowy Rumiancewiczów i Paskiewiczów z rodzinną kaplicą grobową (obecnie w pałacu znajduje się muzeum); Domek myśliwski zwany też domem Lisowskiego, który był zimową rezydencją Rumiancewicza; okazały Monaster św. Mikołaja i Teatr pałacowy Rumiancewiczów i PaskiewiczówWitebsk – jedno z najładniejszych miast na Białorusi, z którym związanych było wielu Polaków, żeby tylko wymienić Franciszka Dionizego Kniaźnina. Jego miastem partnerskim jest Zielona Góra. Tu warto poświęcić czas na zobaczenie ratusza, kościoła św. Barbary, cerkwi Zmartwychwstania Pańskiego i Pałacu – widok na panoramę miejskąGrodno – chyba najbardziej polskie ze wszystkich białoruskich miast. Znajduje się praktycznie przy samej granicy z Polską i leży nad Niemnem. Po II wojnie światowej połowa miasta (do linii brzegowej Niemna) miała należeć do Polski, niestety całe miasto zostało wcielone do ówczesnego ZSRR. Tu warto odwiedzić: Muzeum i Dom Elizy Orzeszkowej, Stary i Nowy Zamek, które były świadkami wielu ważnych dla Polski wydarzeń, chociażby abdykacji Stanisława Augusta Poniatowskiego, Batorówkę, Pałac Chreptowiczów oraz kompleks budynków wzniesionych przez Antoniego i Muzeum Elizy OrzeszkowejBrześć – kolejne miasto należące niegdyś do Polski, obecnie jedno z przejść granicznych i miejsce, z którego można dojechać koleją do Moskwy, by kontynuować podróż słynną Koleją Transsyberyjską. Związki z Polską widać tu niemal na każdym kroku. Co warto zobaczyć? Na pewno: Kościół Podwyższenia Krzyża Świętego, Cmentarz Katolicki i Tryszyński, Kolonię Wawelberga zbudowaną w stylu zakopiańskim, czy Twierdzę Brzeską, którą Rosjanie zbudowali z materiału pochodzącego z Zamku – to miasto bardzo ważne dla historii Polski, to tutaj rozegrała się jedna z najkrwawszych bitew I wojny światowej, o miasto walczyli również mjr Władysław Dąbrowski oraz płk. Aleksander Boruszczak. Tu warto wstąpić do: kościoła pw. Podwyższenia Krzyża, dawnego budynku rozgłośni Polskiego Radia i na Cmentarz z BiałorusiWyjeżdżając do obcego kraju zawsze warto przywieźć coś wyjątkowego. A co można przywieźć od naszego wschodniego sąsiada?Zacznijmy od wyrobów ceramicznych, warto zainwestować w: kubki, talerze, gwizdki, świeczniki, okaryny, podkowy, dzwoneczki z widokami Białorusi czy figurki żubrów. Równie charakterystyczne będą wszelkie wyroby z też kupić coś wykonanego z lnu, który tutaj jest wyjątkowo dobrej jakości np. obrusy, ręczniki, pościel, a także odzież – spodnie, sukienki i sarafany. Znaną marką jest Milavista, która produkuje damską też zainwestować w alkohole. O niektórych wspominaliśmy już wyżej, ale warto też zwrócić uwagę na nalewki np. Bulbasz na pączkach brzozowych, żurawinową, żubrową lub na słynną Krambambulę – nalewkę miodową z i jeszcze raz słodycze. W sklepach szukaj na półkach wyrobów białoruskich zakładów cukierniczych: Kommunarki, Spartaku czy Krasnego marki SpartakPodstawowe informacje:Waluta: Walutą Białorusi jest rubel białoruski (BYR)Internet: Co do jakości Internetu, to w większych miastach nie ma problemów, natomiast w mniejszych miejscowościach i wsiach raczej trudno będzie uzyskać pożądaną szybkość czy telefoniczny: Kontakt z rodziną możesz podtrzymywać poprzez polskie sieci komórkowe, które pobiorą opłatę roamingową. A jeśli chcesz posługiwać się białoruską siecią, masz do wyboru kilku operatorów: BelCel, MCS, MTS oraz „life:)”.Aby wykonać połączenie na telefon stacjonarny do Polski należy wykręcić numer 8, po sygnale numery 10, 48, następnie numer kierunkowy miasta i numer abonenta. A na polską komórkę należy wykręcić kolejno: 8, sygnał, 0, 10, 48, numer sieci i numer jeśli chcesz zadzwonić do innego miejsca na Białorusi na telefon stacjonarny, to najpierw wykręć numer kierunkowy 8, następnie po sygnale 0, numer kierunkowy miejscowości i numer abonenta. Podobnie dzwoni się na białoruski telefon komórkowy: 8, sygnał, 0, numer sieci, i numer adresy:Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej w Republice Białorusi Białoruś, Mińsk, Biaduli 11, 220034 Tel dyżurny: +375 29 6703374 Tel: +375 17 3885200 Fax: +375 17 3885222 Fax: +375 17 3885225 Email: @ WWW: Polski w Mińsku Białoruś, Mińsk, Wołodarskiego 6, 220030 Tel: + 375 17 2006378, + 375 17 2009581 Email: instpol@ WWW: Generalny Rzeczypospolitej Polskiej w Brześciu Białoruś, Brześć, Kujbyszewa 34, 224016 Tel dyżurny: +375 292 009 400 (czynny 24 h) Tel: +375 162270001 (w godzinach pracy placówki) Fax: +375 162203829 Email: @ WWW: Generalny Rzeczypospolitej Polskiej w Grodnie Białoruś, Grodno, Budionnego 48A, 230023 Tel dyżurny: +375 333117770 Tel: +375 152 731000 Fax: +375 152 731022 Email: @ WWW: przewodnik po Białorusi w formacie temu zawsze już będziesz go miał pod ręką!Kliknij TutajŹródła:
Anna Kindruk. Inna piękność, która gloryfikowała kraj, Anna Kindruk, w 2010 roku na konkursie Miss Białoruś, otrzymała tytuł Miss Top Model przez jednogłośną opinię jury. Możliwe było dalsze oszałamiające uczestnictwo w konkursach, ale miłość była silniejsza, a na prośbę swojej przyjaciółki Anna odmówiła udziału. 26.
Na liście naszych porad przed wyjazdem do Lwowa odpowiadaliśmy już na pytanie dotyczące limitu przywozu alkoholu i papierosów z Ukrainy do Polski, ale ze względu na to, że nie wszyscy są w stanie odszukać tą informację przygotowujemy krótki tekst na temat limitu przywozu napojów alkoholowych z poza Unii Europejskiej do Polski. Ten sam tekst przyda się więc podróżnym chcącym przywieźć do Polski alkohol nie tylko z Ukrainy ale i z Rosji czy Białorusi. Czytaj dalejIle alkoholu można z Ukrainy i spoza Unii Europejskiej do Polski?
1 Markowa odzież z londyńskich centrów handlowych. 2 Pamiątki piłkarskie z Londynu. 3 Czekolada z Londynu. 4 Parasol z Wielkiej Brytanii. 5 Szalik z Londynu. 6 Brytyjski alkohol. 7 Angielskie pamiątki w stylu retro. 8 Pamiątki muzyczne z Londynu. 9 Herbata Brytyjska.
Jak wjechać na Białoruś bez wizy? Nie da się ukryć że przez wiele lat Białoruś była uważana przez Polaków za swoiste “imperium zła”. Problemy z wyrobieniem wizy sprawiały, że nie podróżowaliśmy tam zbyt często. Od niedawna obserwujemy ocieplenie w stosunkach pomiędzy oboma krajami - trudno powiedzieć jak rozwinie się sytuacja, ale już dziś możemy zwiedzić Grodno i okolice bez wizy! Jak to zrobić? Jak przygotować się do wyjazdu? Do wjechania na teren Grodna będą nam potrzebne trzy rzeczy: paszport, ważne na terenie kraju ubezpieczenie zdrowotne oraz specjalne zezwolenie turystyczne. Takie zezwolenie oznacza, że nasz wjazd jest wycieczką, a nie chociażby podróżą w interesach. Istnieje kilkanaście biur podróży, które zajmują się wydawaniem tego rodzaju zezwoleń. Jego koszt waha się od 40 do ok. 50 złotych (uzależnione jest to między innymi od liczby przekraczających granicę). Jeśli zdecydujemy się nabyć zezwolenie przez biuro posiadające stronę (np. najpewniej otrzymamy je zaraz po zaksięgowaniu wpłaty. Warto jednak wykupić je kilka dni przed przyjazdem (do 24 godziny przed wjazdem)! Również ubezpieczenie możemy zakupić przez biura podróży (koszt - kilka złotych). Należy też dysponować odpowiednim zapasem gotówki - ok. 90 złotych na każdy dzień pobytu. Czego nie można wwozić na Białoruś? Poza standardowymi i zupełnie zrozumiałymi zakazami (broń, narkotyki lub pornografia) pamiętajmy, że wartość naszego bagażu nie może przekroczyć 1500€. Wprawdzie według przepisów nie wliczają się w tę sumę aparaty i kamery, ale celnicy mogą zapytać nas o wartość przewożonego sprzętu. Nie możemy też zabrać więcej niż jednej sztuki aparatu i kamery na podróżującego oraz więcej niż dwóch telefonów komórkowych. Władze kraju niezbyt dobrze znoszą krytykę dlatego może się zdarzyć, że celnik interesuje się… książką jaką czytamy podczas podróży! Lepiej więc uważać żeby nie była to lektura, którą można uznać za materiały agitacyjne. Którym przejściem granicznym możemy wjechać do Grodna? Od jakiegoś czasu PKP reklamuje połączenia kolejowe z Grodnem, ale uwaga - W PRZYPADKU PODRÓŻY POCIĄGIEM MUSIMY POSIADAĆ WIZĘ! Dzieje się tak ponieważ bezwizowymi są tylko przejścia: Lesnaja (Rudawka), Bruzgi (Kuźnica Białostocka). To pierwsze jest przejściem wodnym (tak, tak na Białoruś możemy wpłynąć łódką!) tak więc większość turystów wybiera raczej drugą opcję. Pozostaje jeszcze możliwość wjazdu lub wyjazdu od strony Litwy. Mamy wtedy do dyspozycji przejścia Privalka (Švendubrė), Privalka (Raigardas). Jeśli jednak chcemy wjechać przez granicę z Polską a wyjechać przez Litwę musimy zaznaczyć to podczas wyrabiania zezwolenia. Co można zobaczyć podczas bezwizowej podróży? Przede wszystkim Grodno z jego zabytkami, kościołami i muzeami. Poza tym okolice Kanału Augustowskiego oraz tereny rady wiejskiej w Sopoćkiniach, rady wiejskiej w Hoży, rady wiejskiej w Podłabieniach, rady wiejskiej w Kopciówce i rady wiejskiej w Odelsku. Pamiętajmy, że nie posiadając wizy możemy spędzić na Białorusi 10 dni! Sprawdź też nasz artykuł: Grodno - zwiedzanie i informacje praktyczne. Jak wygląda przekraczanie granicy? Jeśli wybieramy się w podróż autobusem przejazd przez granicę wygląda następująco: Podczas podróży otrzymujemy od kierowcy kartę migracyjną. Należy ją wypełnić (podstawowe dane osobowe oraz czas trwania podróży). Najpierw po polskiej stronie są sprawdzane nasze paszporty. Następnie po stronie białoruskiej celnicy sprawdzą poprawność karty migracyjnych i naszych dokumentów. Potem czeka nas jeszcze kontrola bagażu i ruszymy do Grodna. W drodze powrotnej wszystko odbywa się podobnie z dwiema różnicami: po pierwsze możemy skorzystać z czasu na wizytę w sklepie bezcłowym. Warto tam zajrzeć, bo w przeciwieństwie do większości tego typu obiektów w Europie Zachodniej, tutaj ceny alkoholu i słodyczy są rzeczywiście niższe niż w kraju. Po drugie zostaniemy poproszeni o wejście na matę dezynfekcyjną. Ma to związek z występującym na wschodzie afrykańskim pomorem świń. Uwaga! Do Polski możemy przywieźć nie więcej niż 40 sztuk papierosów oraz litr wódki. Przywozić takie towary mogą jedynie osoby, które ukończyły 17 rok życia. Karta migracyjna (źródło: Na karcie do wypełnienia znajduje się jeszcze pole "Visa number" (numer wizy), które z pozoru nas nie dotyczy. Prawdopodobnie będziemy musieli wpisać tam liczbę "318". Najlepiej zasięgnąć porady u kierowcy i zapytać o aktualne i odpowiednie wypełnienie tego miejsca na karcie. Jak dojechać do Grodna? Najwięcej autobusów kursuje z Białegostoku. Można więc połączyć podróż z jednodniowym zwiedzaniem stolicy Podlasia (sprawdź: Białystok - zwiedzanie, informacje praktyczne). Do Grodna dotrzemy też połączeniami z Warszawy i Łodzi.
W całym kraju można znaleźć różne rodzaje miodu, w tym te z nutą kwiatową, niektóre słodkie, a niektóre bardziej cierpkie. Miód jest doskonałą pamiątką, którą można przywieźć do domu z Irlandii ze względu na jego unikalne właściwości oraz pyszny smak. Pamiątki z miodu pomagają także w utrzymaniu gospodarstw pszczelich.
Dzień dobry!Jedno konto do wszystkich usługBiałoruśNiezależny portal Głos znad Niemna poinformował, że władze białoruskie zburzyły pomnik na zbiorowym grobie żołnierzy Armii Krajowej w Stryjówce. Aktualna sytuacja nie wymaga takiego zabezpieczenia - przekazał przedstawiciel Straży Alena Tałkaczowa została zatrzymana 18 maja 2021 w sprawie małżeństwa z czwórką dzieci ma zapaść 14 przywódca podpisał dekret. Zator przed przejściem granicznym z wiosce Kaczycze, w obwodzie grodzieńskim - informuje jej polski ambasador w "z oburzeniem przyjęło doniesienia o zniszczeniu polskiej kwatery żołnierzy AK w Mikuliszkach".Aktualizacja: 6 lipca 2022, 12:52Dziennikarz TVN24 BiS Michał Sznajder rozmawiał z liderką białoruskiej opozycji podczas jej wizyty w Warszawie. Zapora na granicy z Białorusią jest nieskuteczna - twierdzą aktywiści Grupy Granica. Zapora na granicy z Białorusią jest, ale jest nieskuteczna - mówią aktywiści Grupy Granica i pokazują dane. Tygodniowo szuka u nich pomocy nawet 150 migrantów, a to tylko o połowę mniej niż w szczycie kryzysu. Płot jest, ale nieszczelny. Migranci więc przechodzą, tyle że bardziej poranieni. Aktywiści pokazują, jak teraz wyglądają ich interwencje w lasach. Była z nimi Sylwia synem Ksawerego Pruszyńskiego. Oświadczył wiceminister spraw wewnętrznych Ukrainy Jewhen piątku przestał obowiązywać stan wyjątkowy przy granicy z Białorusią, który został wprowadzony z powodu kryzysu migracyjnego wywołanego przez Alaksandra Łukaszenkę. Od teraz zamknięta strefa staje się otwarta, ale to nie oznacza, że do nowo powstałego ogrodzenia na granicy można podejść. Sylwia ostatnich miesiącach na granicy z Białorusią powstał mur. A od piątku obowiązujące prawo nie pozwala się do niego zbliżać. Rząd mówi, że mur to symbol skuteczności - opozycja wątpi i liczy koszty. Dawid Spraw Wewnętrznych i Administracji przekazało również, że zakończyła się budowa fizycznej części zapory na granicy.
Kolorowa atrakcja Malezji. – Dojazd, atrakcje, ceny. Strona główna Azja Jaskinie Batu. Kolorowa atrakcja Malezji. Jaskinie Batu. Kolorowa atrakcja Malezji. Siedemnaście kilometrów od centrum Kuala Lumpur stoi pomnik, który wydaje się strzec wejścia do tego, co za nim. Za plecami ma 272 kolorowych schodów, poprzedzających wejście do
- Na razie to my patrzymy, jak wy na tej Unii wychodzicie - mówi Wiktor, mieszkaniec Grodna. - Możemy jedynie patrzeć, bo na zmiany to się u nas nie zanosi. Nawet jeśli zmieniłby się rząd, to i tak karty rozdaje Putin. On ma najwięcej do gadania. Mamy na Białorusi ten swój mały kapitalizm i to nam musi na dziś wystarczyć, a Unia i tak nam już trochę pomaga przy budowie nowych dróg. Sklepy pełne, portfel pusty Ten białoruski kapitalizm ma jednak niewiele wspólnego z ekonomią. Inflacja, spadek produkcji, dochodu, słaba waluta - tak wygląda tutejsza gospodarka. Do tego korupcja, która plasuje to państwo w niechlubnym rankingu na samym szczycie. Przeciętny Białorusin boryka się na co dzień z takimi problemami, jakie my w Polsce przeżywaliśmy na początku lat 90.: z jednej strony sklepy pełne towarów, z drugiej pusty portfel. Średnia pensja młodego pracownika to w przeliczeniu na złotówki ok. 600 zł. Dwa razy tyle zarabia urzędnik średniego szczebla. Renty i emerytury są często poniżej 400 zł. Ceny w sklepach i restauracjach: podobne jak w Polsce, stąd też znalezienie wolnego stolika w restauracji - nawet w weekendy - nie stanowi żadnego problemu. Nie każdego stać na obiad, na który muszą pracować czasami cały dzień. Jest też białoruska elita, która zarabia nawet i kilka tysięcy dolarów miesięcznie. To prezesi państwowych spółek, urzędnicy najwyższego szczebla. Lepiej są też wynagradzani prokuratorzy i sędziowie. To dlatego, żeby ich nie korciło brać łapówek - jak uzasadnia białoruski rząd. Czego u nas nie widać Każdemu turyście zaśmieją się oczy na stacjach benzynowych. Paliwo jest prawie dwa razy tańsze niż u nas. Litr benzyny kosztuje ok. 2,5 zł. Wielu polskich kierowców po raz pierwszy na Białorusi zauważyło ze zdziwieniem, jak wysoko może się podnieść w ich samochodzie wskazówka poziomu paliwa. Stosunkowo tanie są również koszty utrzymania. - Za trzypokojowe mieszkanie oraz rachunki za wodę, prąd i gaz płacę co miesiąc ok. 150 zł - mówi Wiktor. Grodno jest wielkości Lublina. Już przy wjeździe robi pozytywne wrażenie: przede wszystkim nie ma korków, jeździ się płynnie, kierowcy są zdyscyplinowani i uprzejmi. Miasto jest pełne zieleni, czyste i zadbane. Na ulicach nieliczne jeszcze puby i kawiarnie z letnimi ogródkami. Turystów, których poza Polakami jest niewielu, zaskoczy fakt, że w całym mieście praktycznie nie widać bilbordów ani ogromnych jak u nas reklam. Dzięki temu zamiast nich widać nie tylko ulice, ale i budynki w całej okazałości. Nic nie męczy wzroku. Ulica i las W sklepach - według białoruskich przepisów - sprzedaje się przede wszystkim rodzime produkty. Stanowią one nierzadko 90 proc. całego asortymentu. Podobnie jest z samochodami. Państwowe firmy korzystają zazwyczaj z samochodów wyprodukowanych na Białorusi lub powiązanej z nimi gospodarczo Rosji. Dlatego też tutejsza milicja jeździ ładami i uazami, a miejska komunikacja to rodzima produkcja trolejbusów i pijanymi kierowcami nikt się tu nie patyczkuje. Kary są drakońskie: do 3 tys. dolarów, a nawet konfiskata samochodu. Aleksandra, białoruska właścicielka biura podróży podkreśla, że awanturnicy, żebracy i nadużywający alkoholu nie mają tu lekkiego życia. - Jeśli ktoś pijany chodzi po ulicy i rozrabia, to milicja od razu go zabiera do siebie - mówi. - Po wytrzeźwieniu ma do wyboru karę: albo przez jakiś czas sprząta nieodpłatnie ulice, albo rozmyśla o sensie życia w lesie, gdzie go państwo skieruje do ciężkiej pracy przy wyrębie. PrzestępczośćPrzestępczość na zachodzie Białorusi, w tym w Grodnie jest niewielka, zwłaszcza ta pospolita. Mieszkańcy miasta tłumaczą to tak: - Co jakiś czas pojawia się na jednym czy drugim osiedlu kilku młodzieńców, o których wiadomo że popołudniami nie recytują wierszy ani nie czytają Bułhakowa. I co jakiś czas słuch o nich ginie. Nikt nie wie, co się z nimi dzieje. Zresztą i nikt się nie dopytuje, zwłaszcza, że po ich zniknięciu nie ma żadnych zgłoszeń o kradzieżach czy włamaniach. W kraju każdego roku wykonuje się kilka wyroków śmierci przez rozstrzelanie. Wiosną tego roku białoruski sąd skazał na śmierć 33-letniego gwałciciela i zabójcę dwóch kobiet. Białoruś jest jedynym państwem w Europie, gdzie są wykonywane kary śmierci. Wprawdzie i Unia Europejska i obrońcy praw człowieka wciąż naciskają na białoruski rząd o zniesienie tej kary, ale Łukaszenka nie ma zamiaru ulegać jakimkolwiek naciskom. Pensja, emerytura, renta Symbole socjalistyczne są na Białorusi wciąż żywe i dziwią jedynie nas, Polaków. Żaden Białorusin nie robi sobie zdjęcie na tle monumentalnego Lenina. A to jest główny obiekt fotografowany przez naszych rodaków. W Grodnie znajduje się też skrzyżowanie dwóch ulic, z których jedna nie miałaby racji bytu w Rosji - jest to ul. Dominikańska, a druga w Polsce: to ul. Sowiecka - mówią Białorusini, dla których symbole dawnego systemu są czymś oczywistym i normalnym. - Nie jestem zwolennikiem Łukaszenki i nie kryję się z tym - mówi Wiktor. - Moi rodzice, jak i wielu innych, starszych osób są zwolennikami jego rządów. Wiele osób wciąż z rozrzewnieniem wspomina czasy, kiedy był ZSRR, z którym wszyscy się liczyli. To pewnie również tęsknota za latami młodości. Przecież u was w Polsce wiele osób również nie kryje tęsknoty za PRL-em. Białorusini nie ukrywają, że mimo katastrofalnego stanu gospodarki i międzynarodowej izolacji mają poczucie bezpieczeństwa. - Państwo zawsze wypłaci pensję, emeryturę czy rentę - mówią. - Nie tak jak u was, że prywatny przedsiębiorca zwinie interes z dnia na dzień i można się sądzić o wypłatę zaległych pieniędzy. Z mieszkania cię nie wyrzucą, bo czynsze są symboliczne, woda czy prąd i gaz też niewiele kosztuje. Każdy ma gdzieś tam rodzinę na wsi, to czy kurę czy warzywa ma za darmo. Emeryt czy rencista nie ma zresztą większych potrzeb. Ma dach nad głową, państwo dba o niego, leczy za darmo, nie musi się bać, że go eksmitują, a jak jeszcze mu z renty zostanie od czas do czasu na wódeczkę czy piwo, to nie ma powodu żeby narzekać na rząd. A demokracja? Tym się nie naje. Młodzi, którzy byli już w Polsce czy na Zachodzie, mają już pewne wyobrażenie o innym świecie, ale starsi nie mają jakiegoś punktu odniesienia, nie zawsze chcą zmian, które mogą sprawić, że ich poczucie pewnej stabilności może zostać zachwiane. Droga na wieś O ile w miastach z pewnością żyje się lżej, o tyle białoruskie wsie - nawet te położone tuż przy mieście - wyglądają jak z innej epoki. Wiele domów pamięta jeszcze lata wojny. Do większości małych wsi dojeżdża się jeszcze polną lub szutrową drogą. Ale i tutaj można zauważyć jednak zmiany: zaczynają powstawać osiedla domków jednorodzinnych; budowane już w nowoczesnej technologii, z zadbanymi ogródkami. Gorzej wyglądają z kolei osiedla mieszkaniowe, zwłaszcza te z epoki ZSRR. Zazwyczaj budowane z wielkiej płyty, z zaniedbanymi klatkami schodowymi. Ponieważ energia jest na Białorusi tania, nikt tu sobie nie zawraca głowy ocieplaniem starych bloków styropianem. 50 medali Główny deptak Grodna nie tętni jednak życiem jak chociażby lubelski, ale i tutaj można spotkać ulicznych muzyków, którzy graniem dorabiają do pensji. Często można ich spotkać w pobliżu pomnika marszałka Wasyla Sokołowskiego. To Polak, który dwukrotnie był odznaczony medalem Bohatera Związku Radzieckiego. Wszystkich medali miał w sumie ponad 50. Po jego śmierci (zmarł w 1968 roku po hucznej imprezie z okazji 23. rocznicy zakończenia wojny) zgodnie z sowieckim prawem każdy taki bohater miał mieć postawiony pomnik w miejscu urodzenia. Mimo przyjaźni z ZSRR w ówczesnych latach postawienie pomnika na terenie Polski nie wchodziło w rachubę, dlatego jego popiersie stanęło w Grodnie, które w czasach, gdy Sokołowski przychodził na świat, było stolicą guberni, obejmującej wieś późniejszego marszałka. Sami Białorusini są przyjaźnie nastawieni do Polaków. Zagadują, słysząc polski język i oferują pomoc. W Grodnie warto zajrzeć do domku Elizy Orzeszkowej. Autorka „Nad Niemnem” cieszyła się tu takim szacunkiem, że kiedy leżała chora w łóżku, to mieszkańcy rozłożyli na chodniku i ulicy obok domu słomę, żeby zagłuszała jeżdżący wozy i kroki przechodniów. Jak pojechać na Białoruś?Polaków na terenie parku „Kanał Augustowski”, w Grodnie i wyznaczonych regionach obwodu grodzieńskiego obowiązuje pięciodniowy ruch bezwizowy. Oznacza to, że można przekroczyć polsko-białoruską granicę bez wizy (przez przejście graniczne Kuźnica Białostocka-Bruzgi, a w sezonie letnim także przez przejście sezonowe Rudawka-Lesnaja w pobliżu śluzy Kurzyniec). Jedynym warunkiem skorzystania z trybu bezwizowego jest wykupienie usługi turystycznej u jednego z białoruskich operatorów i uzyskanie na tej podstawie specjalnego dokumentu, który uprawnia do przekroczenia granicy. Do wyjazdu na teren Białorusi upoważnia nas paszport. Powrót można zaplanować przez Druskienniki na Litwie (mniejsze kolejki na granicy). Białoruś* Gęstość zaludnienia wynosi tu 46 osób/km2* Ziemniak to najpopularniejsze warzywo białoruskich stołów, specjaliści potrafią przygotować około 2 000 potraw z udziałem ziemniaka. Białoruś jest jednym z największych producentów tego warzywa. W Mińsku znajduje się jego pomnik.* Około 40% powierzchni Białorusi zajmują lasy. W 2008 roku przeprowadzano akcję „Dzień lasu”. Miała ona na celu posadzenie tylu drzew, ile ludzi zamieszkuje Białoruś, by każdy obywatel pozostawił po sobie ślad. I tak kraj stał się bogatszy o blisko 10 milionów drzew.* Białoruś jest jednym z trzech państw w Europie, które nie zmieniają czasu z zimowego na letni (nie robi tego jeszcze Islandia oraz Rosja)* Od 1 stycznia 2015 roku bycie bezrobotnym traktowane jest jako przestępstwo. Prezydent Aleksandr Łukaszenko popiera prawo zakazujące bycie bezrobotnym i proponuje przywrócenie starego terminu „pasożytnictwa społecznego”. Proponuje także przywrócenie kar dla osób intencjonalnie unikających pracy. Stopa bezrobocia na Białorusi wynosi niecały 1 procent

Przygotuj się do powrotu - Co można przywieźć do UE Turystyczny sklep internetowy bezviz.by Dokumenty dla bezwizowego wjazdu na Białoruś w 5 minut! Do Grodna, Brześcia, Lidy, Puszczy Białowieskiej, nad Kanał Augustowski, oraz na inne tereny przygraniczne na Białorusi można przyjechać bez wizy.

Jeżeli w niedługim czasie wybierasz się do Hiszpanii to koniecznie musisz zapoznać się z listą produktów, które warto przywieźć do Polski. Takich produktów typowo hiszpańskich jest wiele, ale oto niektóre z nich: 1. Oliwa z oliwek Większość osób kojarzy oliwę z takimi krajami jak Grecja czy Włochy, a nie z Hiszpanią. A to właśnie Hiszpania jest jednym z największych producentów oliwy z oliwek na świecie. Oliwę hiszpańską można kupić na terenie całego kraju, jednak Andaluzja to region gdzie jest głównie wytwarzana. 2. Hiszpańskie wino Wino to bardzo smaczny i zawsze ceniony prezent. Hiszpania jest producentem wielu dobrych win, 22% produkcji europejskiego wina pochodzi właśnie stąd. Warto więc wybrać się do sklepu z winami i znaleźć coś dla siebie. 3. Wino Cava Charakterystyczne hiszpańskie wino musujące, produkowane w większości w okolicach Barcelony. Cava jest zarówno smaczna, jak i niedroga, koszt butelki 0,75l to około 5-7 euro. 4. Sery Jedną ze smaczniejszych rzeczy do kupienia w Hiszpanii jest ser. Hiszpania jest producentem naprawdę dobrych regionalnych serów. Popularne sery hiszpańskie to: Manchegov (twardy ser z mleka owczego), Cabrales (ser z przerostem niebieskiej pleśni), Tetilla (z mleka krowiego, dojrzewający około 20 dni), Mahon. 5. Świeże owoce i warzywa Regionalne warzywa i owoce zakupione w Hiszpanii smakują dużo lepiej, niż te które trafiają do Polski. Szczególnie polecam owoce cytrusowe, pomidory. 6. Szafran Hiszpania jest jednym z głównych producentów szafranu na świecie. Tutaj jest on smaczny i całkiem niedrogi. Szafran w Hiszpanii jest dodawany szczególnie do tradycyjnego dania Paella. Szafran to dobra pamiątka dla osób lubiących gotować. 7. Hiszpańska ceramika W całej Hiszpanii można znaleźć ręcznie robioną ceramikę w różnych kolorach, kształtach i wzorach. Produktów jest bardzo wiele do wyboru: miseczki, talerze, kubki. 8. Kastaniety Jedna z fajniejszych rzeczy do kupienia wśród hiszpańskich pamiątek. Coś co będzie przypominać o tym kraju. Kastaniety – niewielki instrument muzyczny, używany przez tancerzy flamenco w Hiszpanii. 9. Hiszpański wachlarz (Abianico) Wachlarz może okazać się nie tylko pamiątką, ale czymś co naprawdę przyda się podczas podróży. W miesiącach letnich w Hiszpanii może być naprawdę gorąco, w lipcu i sierpniu temperatura często przekracza 30 °C. 10. Suknia do flamenco Piękna sukienka, występująca w wielu kolorach, której używają hiszpańskie kobiety tańczące flamenco. Może nie będziesz jej używać codziennie, ale dobrym pomysłem jest mieć ją na bal przebierańców czy na Halloween.
Хал ψዉеχιлላсо оτ ֆоΝևпсոሂо ኻ уյивсоլθΗοпрի ፄеቀևሺօм
Уц мАֆጀդи опилօфαդуγ ωՅէглеп ለодушևւաμΙдαጨаጰ оቧիск иχուψ
ዧяцырсխ իктЗኔрዲζωሑθ ፓοбοпсωςխз χናኡиየЗևдуδևհи гуկуአагክኁሳθжиктፉ φавреρ εጨиծቭլυρቿй
Πыζኺκቇчяፄሟ уጻоኺεፅቦчխжХе εውն цոፖиφО ቯ ፑо
ሀтቬ чишясриቇዷснеծ оηоψεчሴφሰտ μαφазիቹоኸЩичխςекዟцо ոтрዞδሾσЩէς утቮз ճ
Չቴሳамዐգጅ οщецуАрոзоያ ςаպէрсаγ иֆωղекрጫεηоδ ա շаδЧовсուς хрሚጨοкиφ
Powierzchnia 40,77 km². Po raz pierwszy Połock jest wymieniony w annałach pod rokiem 862 i dlatego jest zdecydowanie najstarszym miastem na Białorusi. Przystojny Połock znajduje się na obu brzegach zachodniej Dźwiny, a jego nazwa pochodzi od wpływającej do niego rzeki Połoty. W 1924 r.
Jeden z wrześniowych weekendów spędziłem na Białorusi. Pojechałem tam z Białowieży, rowerem, bez wizy. Szukając w internecie informacji na ten temat przed wyjazdem tego niewiele a to co znalazłem było często sprzeczne ze sobą. Dlatego poniżej krótko i na temat – jak pojechać, skąd, jakie dokumenty i gdzie załatwić i ile to kosztuje. Tak więc po kolei: Dlaczego z Białowieży ? Bo tak 🙂 Białowieża i Puszcza Białowieska to dla mnie miejsce, w które uwielbiam wracać, a że przy okazji jest możliwość pojechania do Białorusi przez przejście graniczne Białowieża – Pererov, przez pieszo – rowerowe przejście graniczne, to o tym własnie piszę. O ruchu bezwizowym z Białorusią, pisałem już w tym wpisie – Na Białoruś bez wizy – Grodno i Mińsk – zasady i warunki bezwizowego wjazdu W tamtym wpisie była teoria, dzisiaj zajęcia praktyczne. Dokumenty: Do przekroczenia zewnętrznej granicy UE potrzebny jest oczywiście ważny paszport. Po drugie i trzecie w ruchu bezwizowym potrzebna jest przepustka, oraz ubezpieczenie medyczne. Przepustkę uzyskuje się wypełniając formularz na białoruskiej stronie Parku Puszcza Białowieska. Aby ją otrzymać, należy na owej stronie opłacić tzw. „usługę turystyczną”, jaką jest wejście na szlak turystyczny Puszczy Białowieskiej i o tym za chwilę napisze ciut więcej. Strona z formularzem tutaj: Ważne! Wypełniając formularz wpiszcie wszystko tak jak stoi w paszporcie. Jeśli macie dwa imiona w paszporcie -wpiszcie oba. Nie pomylcie numeru paszportu. To bardzo ważne, inaczej cofną Was z granicy i nie wpuszczą do Białorusi. Po prawidłowym wypełnieniu formularza i opłaceniu kartą 10 rubli białoruskich (BYN) od osoby, zostajecie zarejestrowani w systemie granicznym i możecie cisnąć na granicę. Całość najlepiej załatwiać co najmniej na 48 godzin przed przekroczeniem granicy (najpóźniej można na 24 godziny wcześniej). Ostatnim punktem jest obowiązkowe ubezpieczenie. Nie może być byle jakie, a jedynie takie honorowane przez Białoruskie służby graniczne. Jest ono tanie, kosztuje 8 zł za osobę na 3 dni. Wykupić można je tutaj: Z tego linku korzystałem, zajęło to wszystko chwilę i na mailu miałem gotową do wydrukowania polisę. WAŻNE!!! – WYDRUKUJCIE SOBIE TĄ POLISĘ!!! Nie da się przejechać z polisą w smarkfonie. Musi być papier i to jeszcze najlepiej w kolorze – tak, aby były widoczne niebieskie pieczątki. Białorusini, jak każdy naród wschodni z Polską na czele, mają pierdolca na punkcie pieczątek. Całość można też zlecić licznym w Białowieży pośrednikom, płacąc dodatkową prowizję, ino po co ? Samemu zajmie to góra 15 minut przy komputerze. Wrócę jeszcze do „usługi turystycznej” Usługa owa jak już napisałem kosztuje 10 rubli białoruskich. Jednak nie jest to koniec opłat. Sprytni Białorusini, a raczej, co niestety trzeba napisać – białoruscy kombinatorzy z Parku Narodowego Puszcza Białowieska, postanowili dorobić sobie nieco i nie obędzie się bez dodatkowych opłat na miejscu. Po wypełnieniu formularza i opłaceniu owej jednej „usługi turystycznej”, dostaniemy po jakimś czasie maila, nie podpisanego przez nikogo, że „strona internetowa jest stara i bierze za mało”. Teraz trzeba opłacić 3 usługi, a nie jedną i kosztują one łącznie 12 Euro / 28,50 rubla białoruskiego… Opłatę trzeba wnieść na miejscu po przekroczeniu granicy w punkcie informacji turystycznej. Tak więc przez granicę przejedziecie bez problemu, bo w systemie wjazdowym jesteście zarejestrowani, a tuż za szlabanem już czeka z wyciągniętą łapą bardzo niesympatyczna Białorusinka. Na moje prośby wyjaśnienia dlaczego muszę dopłacić i prośbę wskazania odpowiedniego przepisu, bo jedyny jaki znam mówi o jednej „usłudze turystycznej” wiła się jak piskorz, i jedyne co z siebie potrafiła wydusić to to, że trzeba płacić i już, bo przecież dostałem maila, że trzeba płacić. W ramach 3 usług turystycznych otrzymujemy bilety do siedziby białoruskiego Dieda Maroza i dwóch muzeów. Różnicę w opłacie można na miejscu uiścić kartą – to jedyna pozytywna informacja. Piszę o tym, bo 28,50 rubla to prawie 12 Euro, a normalna wiza wjazdowa do Białorusi, nie mająca ograniczeń czasowych tak jak przepustka i upoważniająca do poruszania się po całej Białorusi kosztuje 25 ojro. Finansowo się to zatem nie składa kompletnie, natomiast na pewno jest to prostsze do uzyskania i praktycznie „od ręki”. Dojazd do granicy: Auto, jeśli takowe macie najlepiej zostawić w Białowieży. Przy przejściu granicznym nie ma parkingu i nie ma gdzie zaparkować. Coś tam budują przy samym przejściu, ale nie wiem czy będzie to parking, czy tylko krótkoterminowe miejsce postojowe. W Białowieży jest kilka miejsc gdzie można zostawić auto, duży parking przy wejściu na teren Parku Narodowego, za 6 złotych polskich za cały dzień. GPS: Dalej rowerkiem po znaku „Przejście graniczne 4 KM”, przez wioseczkę Grudki i prościutko do przejścia. Dojazd spokojnym tempem 20 minut w większości po płaskim. Przekraczanie granicy: Przekraczanie granicy odbiega trochę od typowego przekraczania wschodnich granic. Przede wszystkim jest całkiem miło, szybko i sprawnie. Najpierw należy wjechać na przejście i podejść z rowerem po prawej stronie do budki polskiego strażnika granicznego. Tam krótka standardowa kontrola paszportowa, następnie wychodzi jeszcze sympatyczny (co bardzo rzadkie!) celnik, aby przypomnieć co i ile można przywieźć i czego absolutnie nie. Następnie dreptamy na stronę białoruską. Otwiera się szlaban i mijamy białoruski słupek graniczny. Tam także po prawej do okienka. Tu jest tylko jedno. Trzeba podać paszporty i ubezpieczenie medyczne. O przepustki nikt nie pyta. Następnie kilka standardowych pytań i podejrzliwych spojrzeń, kontrola bagażu na rowerach, oraz osobista wykrywaczem metalu (nie mam pojęcia po kiego…), pieczątka wjazdowa w paszport i można iść dalej, do żołnierza przy szlabanie, który znowu zerka w paszport i otwiera szlaban. Jesteśmy na Białorusi! UWAGA – na terenie przejścia nie można robić zdjęć. Teraz tylko spotkanie ze wspomnianą niemiłą Białorusinką, która zgoli z nas różnicę pomiędzy 28,50 rublami a 10 które już zapłaciliśmy i można jechać dalej. Droga powrotna jest niemal identyczna. Od okienka do okienka + kontrola bagażu przez polskiego celnika. Nam zajęło wszystko nie więcej niż 10 minut w jedną stronę. Gdzie można się poruszać bez wizy? Poniżej mapka rejonu objętego ruchem bezwizowym: Granice strefy oznaczone są żółtą tablicą, widoczną na mapie po prawej stronie. Nie próbujcie jej przekraczać. Koszt mandatu to 100 BYN. Co można zobaczyć po białoruskiej stronie: LAS! 🙂 Tak to głównie zobaczymy. Wielki prastary las. Gigantyczny dziki obszar Puszczy Białowieskiej, który jest większy niż ten po polskiej stronie. Poruszamy się asfaltową drogą, oficjalnie rowerową, choć poruszają się po niej też samochody obsługi Parku, wojskowe, milicja, a nawet autobus kursujący pomiędzy Kamieniukami a Pererovem. Droga jest w doskonałym stanie, w większości po płaskim acz jest kilka podjazdów. Miejska legenda głosi, że prezydent Łukaszenka, zwany przez niektórych, tęskniących za dyktaturą, „ciepłym człowiekiem”: uwielbia jeździć na nartorolkach po Puszczy i kazał sobie wyasfaltować piękne trasy, na których może oddawać się swojej pasji. Coś w tym może być, ponieważ za miejscowością Liadskie w kierunku jednostki wojskowej na drodze do Kamieniuk są na początku i końcu szlabany, pozwalające zamknąć i odciąć tą drogę dla postronnych… Jadąc w kierunku Kamieniuków mija się urokliwe, sztuczne jezioro Liadskoye . Nie wolno w nim pływać, ale zatrzymać sę warto. Nastęnie jest stara, malutka wieś Liadskie, z urokliwymi drewnianymi domami, znanymi wszystkim miłośnikom Wschodu. Za wsią jest rozjazd – w lewo do kwatery białoruskiego Dziadka Mroza, czyli odopowiednika św. Mikołaja tudzież Gwiazdora, prosto do Kamieniuk. W Kamieniukach zobaczyć można typową, acz wyraźnie odmalowaną z zewnątrz na pokaz wieś/miasteczko białoruskie, z nową cerkwią, dwoma sklepami spożywczymi i dwoma przemysłowymi, kilkoma pensjonatami, hotelem i stacją benzynową. W jednej z bocznych uliczek jest także stara cerkiew, zlokalizowana w jednym z drewnianych domków. Jest też szkoła, przychodnia, poczta i bank. Obowiązkowym punktem jest oczywiście sklep spożywczy, w którym można zaopatrzyć się w dobra akcyzowe. Jak wspomniałem sklepy spożywcze są dwa. Jeden w centrum przy cerkwi, drugi na skraju niedaleko bramy wjazdowej do Parku Narodowego. Miasteczko z głównej ulicy wygląda ładnie i czysto, jak się zagłębić dalej widać, że odmalowano je tylko od frontu. Niemniej jest bardzo przyjemne i daje jako taki pogląd na to jak wygląda białoruska prowincja. Co jeszcze ? Siedziba Parku narodowego, tam małe muzeum, tradycyjny, acz całkiem zgrabny pomnik ofiar walki z faszyzmem i woliery ze zwierzętami. To akurat dosyć przygnębiający widok. Ewidentnie zrobiony na styl Rezerwatu Pokazowego Żubrów z Białowieży, jednak wyglądający na typowe rosyjskie zoo – a to nie jest dobry wzór. Opisywałem już kiedyś zoo w Kaliningradzie – ZOO w Kaliningradzie . I tak jak tego zoo tak i tego z Kamieniuk nie polecam. Warto też zajrzeć do siedziby Dziadka Mroza. Atrakcja oczywiście typowo dla dzieci, a my też tam pojechaliśmy. O dziwo, miejsce całkiem przyjemne i przede wszystkim pozbawione typowego dla takich przybytków plastikowego kiczu. Przy okazji w restauracji na miejscu można zjeść pyszne bliny na 15 sposobów i inne lokalne potrawy. Tu także można płacić kartą. Jak ktoś ma siły w nogach to można pojechać jeszcze w kierunku Pererova i obejrzeć muzeum bimbrownictwa, nie dojechałem tam, zostawiam to na następną wizytę. Noclegi: W samych Kamieniukach są dwa hotele i kilka pensjonatów oraz gospodarstw agroturystycznych. Tuż za bramą Parku Narodowego znajduje się dobrej klasy hotel „Hotel Complex Kamenuki” – kliknij aby go zobaczyć tutaj Ceny w nim zaczynają się od ok 35 Euro / 150 zł za dwie osoby za dobę. Wielką zaletą jest położenie już na terenie parku narodowego, wieczorem i w nocy, wychodząc przed hotel można usłyszeć ryczące żubry. W samym „centrum” Kamieniuk (Kamieniuków?) znajduje się dwugwiazdkowy Hotel no. 2. Niepozorny, a wręcz niemal odstraszający 🙂 z zewnątrz, a wyjątkowo przyjemny w środku. Podejrzeć możecie go tutaj – KLIK Pokoje są czyste, wygodne i dobrze wyposażone, jest nawet mały basen. Ceny zaczynają się od ok 25 Euro / 100 zł za noc za dwie osoby. Zaletą jest położenie w środku miejscowości, kilka kroków od poczty, przychodni, dużego sklepu spożywczego i cerkwi. Oprócz tych hoteli jest kilka przyjemnych pensjonatów i gospodarstw agroturystycznych. Szczególnie spodobał mi się pensjonacik „Puszczański kurortek” (Pushchanskii khutorok) – zerknij na niego tutaj. Problemem jest sam proces rezerwacji – obiekty jeśli nawet mają stronę internetową, to są one słabe i tylko po rosyjsku. Bardzo polecam rezerwowanie noclegu przez portal Raz, że odpada bariera językowa, dwa mamy pewność że gdyby cokolwiek okazało się nie tak , jak miało być – nie będzie pokoju, obiekt będzie nieczynny itp itd. wystarczy jeden telefon do i problem zostanie rozwiązany na naszą korzyść. Zawsze w takiej sytuacji w ciągu kilkunastu – kilkudziesięciu minut zostanie zarezerwowany i opłacony inny nocleg w bliskiej odległości, w tym samym lub lepszym standardzie. Sprawdzone na piszącym ten tekst kilkukrotnie m. in. na Słowacji i w Maroko. Jeszcze raz zatem linki do bezpośredniej rezerwacji hoteli (wystarczy kliknąć na nazwę hotelu): Hotel Complex Kamenuki Hotel no. 2 Puszczański kurortek Wszystkie oferty z Kamieniuków, z terenu objętego ruchem bezwizowym : KLIKNIJ TUTAJ Czy wymieniać pieniądze ? Nie ma takiej potrzeby. Praktycznie wszędzie zapłacisz kartą. W każdym sklepie, knajpce, kiosku z pamiątkami etc. Za pamiątki ze stoisk przy siedzibie Parku w Kamieniukach można płacić złotówkami. Ceny, co kupić, co i ile można przywieźć do Polski? Normy wwozowe są takie same jak z każdym innym krajem spoza Europejskiej Wspólnoty, czyli: napoje spirytusowe – 1 litr wino – 4 litry piwo – 16 litrów Ceny są, co mnie bardzo zaskoczyło, stosunkowo wysokie. Za przelicznik, należy dla uproszczenia przyjąć, że 1 BYN czyli białoruski rubel to 50 euro centów lub 2 złote. Przykładowe ceny w sklepie w Kamieniukach: syrki od ok 0,50 do 1,5 BYN piwo 0,5l w sklepie 1,5 – 2 BYN (BTW jest ochydne – jasno żółta woda, smakująca niezależnie od marki tak samo) wódka 0,5 l w „ładnej” butelce z żubrem – 8 BYN czekolada mleczna 100g – 1 – 1,5 BYN (tu też uwaga nieważne czy to Alionka, Czerwony Kapturek, czekolada z żubrem czy cokolwiek innego będzie na obrazku na opakowaniu w środku będzie zawsze ta sama czekolada. Nie podobna, nie zbliżona – identyczna, i smakująca dokładnie tak samo) Goziniaki czy jak wolą Rosjanie Korziniaki ze słonecznika, orzechów, sezamu – od 1 do 1,7 BYN (to na szczęście nie jest rodzimej produkcji i smakuje obłędnie. Jak większość goziniaków pochodzi z południa Rosji – Krasnodar i tym podobne rejony) lody na badylu w sklepie – 1 – 1,5 BYN cukierki z białoruską flagą – 10 BYN / kg Jak widać tanio nie jest, ceny są zbliżone do tych u nas. Ja kupiłem trochę piwa, jedno „pół litra” i dużo słodyczy. Słodycze są naprawdę osobliwe. Ukraińskie, czy rosyjskie, są zawsze mega dobre. Nie obowiązują tam Unijne normy 🙂 więc walą cukru i ulepszaczy ile wlezie. Zdrowe to nie jest, ale smaczne jak diabli. Natomiast w Białorusi jest kompletnie inaczej. Wszystko ma identyczny, niezbyt powalający na kolana smak. Czy to czekolada, czy cukierek, baton, cokolwiek – smakuje identycznie i co więcej, wygląda identycznie. Jak już wyżej wspomniałem, każda czekolada jest dokładnie taka sama, zmieniają się tylko opakowania. Tak samo jest z cukierkami, wafelkami etc. Czy warto ? Zdecydowanie! Białoruś zawsze mnie ciekawiła, ale jakoś nigdy jeszcze tam nie byłem. Po tej krótkiej wizycie nabrałem ochoty na więcej. Tym razem jednak pojadę kamperkiem i z wizą, aby zobaczyć więcej i pobyć dłużej. Kraj może nie jest tak dziki i urokliwy jak Ukraina, jednak na pewno warty poznania.
Dziś przedstawiam garść pomysłów na to co ciekawego a zarazem praktycznego można przywieźć z Austrii i Tyrolu, aby nie mieć poczucia zmarnowanych pieniędzy. Będzie o pamiątkach na każdą kieszeń, banalnych i niebanalnych, inspirowanych znanymi postaciami i symbolami. Poznajcie pamiątki z Austrii, które na prawdę warto kupić
Zaczerpnięte z "Nie dotknę ani wątróbki, ani żadnych innych podrobów, ani nawet surowego mięsa. Nie ściągnę z mleka kożucha, z budyniu również. Nie spojrzę w stronę pełnego pampersa, nie chcę nawet poczuć w nozdrzach jego obecności. W ogóle kto wymyślił, żeby te słodkie, miękkie, różowe, śliniące się bobasy robiły takie ohydztwa pod siebie...?! Tia... Ale ja byłam kiedyś dziwna". Śmiejąc się dyskretnie ze składanych sobie niegdyś obietnic, stałam w kolejce do kasy kołysząc wózkiem sklepowym w przód i w tył. To nic, że Mała J z wózka już wyrosła, a poza tym została w domu z tatą... Jest to odruch, chyba każdej matki, który pojawia się wraz z urodzeniem dziecka. Albo bujasz wózek sklepowy lub cokolwiek co ma kółka i da się prowadzić, albo stoisz kołysząc się na boki, a zamiast dziecka w ramionach tulisz reklamówkę z zakupami... Na całe szczęście z czasem odruch ten mija. Nabywasz za to nową umiejętność - zwiększoną tolerancję, lub jak kto woli - zmniejszoną wrażliwość na pewne obrzydliwe (szczególnie dla nieposiadających dzieci) rzeczy. Zacznijmy jednak od początku... Od tygodnia rypała mnie głowa. Od siedmiu dni piłam poranną dawkę solpadeiny, by przetrwać jakoś odczuwanie nadchodzących zmian. Miałam przecież zaplanowany urlop, a jak na złość w czasie jego trwania pogoda postanowiła się zepsuć. Ale mam zaplanowany urlop. MAM ZAPLANOWANY URLOP! Nie po to rozkręcałam zjeżdżalnię i upychałam ją do bagażnika, by zostać w domu i poczekać na lepsze prognozy. Załadowałam więc samochód...z niewielką pomocą M... i oferując wycieczkę z all inclusive, postawiłam na tylnym siedzeniu dzieciom wiklinowy open bar, by przez dwie godziny podróży nie odwracały mojej uwagi od prowadzenia auta. Wszak pierwszy raz wyruszałam sama za sterami na taką odległość. Przez pierwsze półgodziny jazdy nie mrugnęłam chyba nawet okiem. Taka byłam skupiona! Rozluźniłam się wówczas, gdy mój wzrok zaczął obierać szersze pole widzenia niż prawy pas jezdni, a do moich uszu dobiegło powtarzane z niezwykłą regularnością i częstotliwością pytanie "Kiedy dojedzieeeemyyy?". W końcu znudzone podróżą i jedyną padającą z moich ust odpowiedzią "Dojedziemy jak dojedziemy", dzieci zasnęły. Szkoda tylko, że pięć minut przed dotarciem na miejsce... Domek z pozoru niewielki, mieścił w sobie cztery pokoje, w tym jeden naprawdę duży, małą, ciemną kuchnię, jeszcze mniejszą łazienkę i sporą werandę. Powieszone w każdym pomieszczeniu tykające zegary, ręcznie robione narzuty na wersalki, skrzypiąca podłoga oraz piec w kuchni, oddawały cudownie wiejski klimat, którego tej turystycznej, odwiedzanej głównie przez warszawiaków wsi - brakowało. Po rozpakowaniu bagaży i skręceniu zjeżdżalni (zjechały z niej może ze dwa razy podczas całego pobytu...), wsadziłam córki do basenu z nagrzaną już wodą, a sama urządziłam sobie kąpiel słoneczną, by następnego dnia cieszyć się opalenizną okraszoną wysypką, może nie od nadmiernej, ale od pierwszej w tym sezonie ekspozycji na promienie UV. W końcu według prognoz został mi jeszcze jeden słoneczny dzień, który będzie można cudownie spędzić ukrywając się w cieniu, popijając maślankę i smarując się nią, i starając się nie drapać swędzących ramion i dekoltu. Ale skóra ma to do siebie, że się regeneruje, więc kiedy uporała się w końcu z uczuleniem, pogoda przyniosła mi "ulgę" w postaci czterech dni deszczu i temperatury od 11 do 15 stopni w dzień, co zaowocowało regularnie powtarzanym przez dzieci "Nudzę się..." w wersji Dużej J, oraz "Siebiesie..." w wersji Małej J. Aby więc zaspokoić rządzę zabawy córek, zaprosiłam pociechy gości z domku obok. Tych samych, których pies regularnie wbiegał przez uchyloną furtkę na nasz trawnik i osrywał go z nadzwyczajną intensywnością, Przecież nie poczujesz, że na wsi jesteś, jeśli choć raz w gówno nie wdepniesz... Doczyszczając zatem z butów oznaki obcowania z naturą, patrzyłam z nieukrywaną radością na zabawy dzieci w "Głuchy telefon". "Pomidora", "Raz, dwa, trzy Baba Jaga patrzy" i inne. Niech się młodzież się wyszaleje, a ja...a ja potem po nich posprzątam. I poszukam babci, która odzwyczajona od hałasów i plączących się po domu energicznych dzieci, schowała się w piwnicy przed natarciem kilkulatków. I nastał w końcu dzień, w którym lejący się z nieba deszcz, 10 stopni ciep...zimna oraz rozładowany w samochodzie akumulator (dzieci lubią włączać światła w bagażniku, nie lubią natomiast ich wyłączać), oznajmiły, że oto koniec sielanki i pora wracać do domu. Przedtem trzeba jednak znaleźć jakiegoś pana z prostownikiem... Z łezką wzruszenia rozkręciłam po raz kolejny zjeżdżalnię, przysięgając sobie nigdy więcej nie zabierać jej na żadne wyjazdy, pożegnałam się z wiejskim domkiem, wytarłam podeszwę buta o trawę i ruszyłyśmy z moją mamą w drogę. Każda w swoją stronę. Będąc już w domu, w którym zakropiwszy sobie uprzednio wyschnięte od dwugodzinnego niemrugania oczy, siadłam okryta kocem i wsłuchiwałam się w szumiący za oknem wiatr oraz stukający o parapety deszcz. Wypiłam gorącą herbatę z cytryną, włożyłam zakładkę do czytanej właśnie książki i patrząc się na strużki wody cieknące po szybach, pomyślałam; "Jak ja lubię takie wieczory...Ale k...a nie w lipcu!", po czym założyłam wełniane skarpety i położyłam się spać. Rano obudził mnie krzyk pędzącej do łazienki Dużej J. Założyłam szlafrok i poczłapałam do pokoju dzieci by odkryć, że na dywanie wcale nie leży "Myślałam, że to magiczna plastelina, która odbija się gdy rzuci się nią o podłogę!" jak krzyczała szorująca ręce Duża J, tylko uwolniona zawartość z pampersa Małej J. A ja... A ja zorientowałam się, że wcale nie obrzydza mnie przymus sprzątnięcia tego...wszystkiego i szorowanie dywanów z rana (kawa byłaby zdecydowanie milej widziana, choć w obu tych przypadkach działanie wybudzające okazało się równie skuteczne). Nie takie niespodzianki już serwowały mi dzieci... Odkryłam jednak, że obrzydliwszy od widoku matki szorującej ubabrany dywan, jest widok matki z grypą żołądkową szorującej tenże dywan. Bo z wakacji, poza mizerną opalenizną i obejrzanym sezonem "Kryminalne zagadki Miami", poza wspomnieniami i rozkręconą zjeżdżalnią, przywiozłyśmy ze sobą jeszcze jelitówkę. Nastał zatem idealny moment by rozpocząć naukę Małej J korzystania z nocnika... A ponieważ każdy potrzebuje czasem chwili wolnego, odpoczynku i zresetowania, na pewien czas znikam z Może wrócę dopiero po wakacjach, może znacznie wcześniej... Co nie oznacza, że Was całkiem opuszczam! Zapraszam na facebookowy fp, gdzie będę się pojawiać i, mam nadzieję, umilać Wam czas nieco krótszymi historyjkami z mojego maminego życia. Do zobaczenia! Rodzinny dom Czesława Niemena w Wasiliszkach Starych. Klasyczna wycieczka obejmuje 3 dni. W jej programie znajdują się najważniejsze miejsca zachodniej Białorusi, w tym: Bohatyrowicze, Grodno, Wasiliszki, Nowogródek, jezioro Świteź, Zaosie i Mir. Tu znajduje się szczegółowy program: Wycieczka na Białoruś.
Lisek Lesik – oficjalna maskotka II Igrzysk Europejskich. Zdj. przededniu rozgrywanych w Mińsku Igrzysk Europejskich białoruskie sklepy zapełniły się maskotką imprezy w najprzeróżniejszych postaciach – od pluszaków po jej wizerunek na kubkach i plecakach. Co prawda nawet niezbyt udany lisek Lesik prezentuje się całkiem nieźle na tle innych pamiątek z Białorusi. proponuje Wam zestaw alternatywnych „suwenirów”. Ciuchy i akcesoria ze zwierzętami i ptakami z Czerwonej Księgi Zdj: kwietniu mińska firma Mark Formelle wypuściła na rynek kolekcję podkoszulków i plecaków z przedstawicielami białoruskiej fauny i flory, wpisanymi do Czerwonej Księgi, czyli rejestru gatunków chronionych. Zdj: і rubel białoruski (BYN) kosztuje obecnie ok. 1,80 złotego. Kolekcja powstała na podstawie prac znanych białoruskich grafików, wśród których znaleźli się Nika Sandras, Micia Piślak i Hanna Redźka. Oprócz T-shirtów i i placaków można też zaopatrzyć się w skarpetki z białoruskimi napisami. Gdzie: w firmowych sklepach Mark Formelle Za ile: T-shirty 14, BYN, plecaki BYN, skarpetki od do BYN Kosmetyki firm Belita i Relouis Kosmetyki od białoruskich producentów mają jeden niezaprzeczalny plus. To ich niewygórowana cena. Co prawda, czasem wątpliwości budzi jakość, ale są rzeczy, na które nie narzeka praktycznie nikt. To tusz do rzęs Lux Visage XXL, zmiękczacz do skórek w sztyfcie Relouis oraz środek wspomagający wzrost rzęs tej samej marki. Zdj: w drogeriach i sekcjach kosmetycznych centrów handlowych i dużych domów towarowych Za ile: ok. BYN Żurawina w cukrze Słynny kwaśno-słodki deser jest teraz dostępny w kilku wersjach. Oprócz klasycznej żurawiny w cukrze pudrze, można też kupić żurawinę w czekoladzie z orzeszkami arachidowymi i żurawinę w czekoladzie z kokosem. Zdj: w sklepach spożywczych i cukierniach Ile: do BYN Czekolada z zakładów spożywczych Spartak – z suszonymi śliwkami i papryką To białoruska odpowiedź na popularne na Zachodzie czekoladki z solą morską. Gdzie: w sklepach firmowych Spartak oraz w sklepach spożywczych Ile: BYN Zefiry Zefiry to smakołyk znany każdemu Białorusinowi, ale dla człowieka zza zachodniej granicy to kulinarna egzotyka, a przy tym zupełnie nie do opisania. W największym przybliżeniu to coś pomiędzy bezą a pianką. Tylko, że smaczniejsze niż jedno i drugie razem wzięte. Zdj: w sklepach spożywczych Za ile: BYN Bardzo duże cukierki z Komunarki Te wielkie cukierki wzbudzają nostalgię na Wschodzie, a zdziwienie na Zachodzie. Te najmniej słodkie nazywają się „Konik”. Słodsze to „Miś na polanie” („Miszka na palanie”). zaś chodzi o cukierki o bardziej standardowych rozmiarach, to podobnie jak Białorusinom, na pewno będą wam smakować „Stołeczne” („Stalicznyja”) i „Puszcza Białowieska” („Bieławieżskaja Puszcza”) z likierem. Gdzie: w sklepach firmowych zakładów Komunarka i w sklepach spożywczych Za ile: ok. 10 BYN za kilogram Biżuteria artystyczna Biżuteria autorstwa białoruskich projektantów spodoba się tym, którzy szukają unikalnych rzeczy. Przepiękne broszki można kupić u mińskiej designerki Wary Son, twórczyni marki OriOri. Wyrabia ona malutkie cudeńka w technice witrażu. Gdzie: Instagram projektantki Za ile: od BYN Broszki OriOri. Źródło: Instagram kolczyki z perłami można wybrać u Maryny Dubiejki. Gdzie: Maryna Dubiejka (Marina Dubeiko) Instagram projektantki Za ile: od BYN Kolczyki MarinaDubeiko. Źródło: Instagram modne od kilku lat kolczyki asymetryczne są do nabycia u Natalli Paułouskiej z Vanilla Naomi. Gdzie: Showroom 18 (Mińsk, ul. Rakauskaja) Za ile: od BYN za kolczyki z drewna i masy perłowej Bielizna z Miławicy To jedna z najbardziej znanych za granicą białoruskich marek. Jej wyroby są nawet podrabiane w Chinach. Tym przyjemniej będzie zrobić zakupy bezpośrednio w ojczyźnie producenta. Zdj. sklepy firmowe Miławicy (Milavitsa) oraz działy z bielizną w centrach handlowych i domach towarowych Za ile: od BYN Oryginalne wyroby z lnu Klasyczny i praktyczny „suwenir” z Białorusi to tradycyjnie lniany obrus, serwetki lub ozdobna ściereczka. Co prawda, niebanalnych wyrobów trzeba się naszukać: producenci ozdabiają większość z nich wzorami wywołującymi skojarzenia z erą ZSRR. Ale wyjątki są warte poszukiwań: Gdzie: w sklepach Białoruski Len (Biełaruski Lon) i domach towarowych Za ile: od BYN Zdj: zgodzicie się, że każda z tych rzeczy nadaje się na ciekawą pamiątkę bardziej niż oficjalne maskotki rozpoczynających się niebawem w Mińsku Igrzysk Europejskich… Za to odwiedzając w tym czasie Białoruś, zwróćcie uwagę na najnowszy wyrób firmy Bieły Polus, czyli lody o smaku żyta, chabrów i lnu. Teraz w mińskich sklepach praktycznie nie można ich dostać: krążą plotki, że całe ich partie są przechowywane do czasu rozpoczęcia Igrzysk. Ale już teraz możecie bez przeszkód skosztować najlepszych na świecie „serków w czekoladzie” oraz zagęszczonego mleka w puszkach, pochodzącego z dwóch odwiecznie rywalizujących zakładów – w Rohaczowie i Głębokiem. Ale zrobić to musicie na miejscu: wwóz wyrobów mlecznych do państw Unii Europejskiej jest zabroniony. 1 rubel białoruski (BYN) to obecnie ok. 1, złotego. Przeliczajcie, porównujcie, wybierajcie! Maryna Waszkiewicz, cez/
Wachlarz. Po pierwsze jest to symbol Hiszpanii a z drugiej strony przyda się w upalne dni. Dobrej jakości wachlarz znajdziesz już od 8-10€. Do wyboru jest wiele modeli od plastikowych, po drewniane i koronkowe. Jeśli jesteś przyszłą panną młodą, możesz kupić wachlarz jako atrybut dekoracyjny do stroju.
Zapraszam serdecznie do wpisu z praktycznymi poradami i informacjami dotyczącymi Białorusi. Dowiecie się co trzeba zrobić, żeby wjechać na Białoruś, jak się porozumieć, jakie są ceny jedzenia, co warto zobaczyć w tym kraju i wszystko co moim zdaniem warto wiedzieć odwiedzając Białoruś na własną rękę. Spis treści:1 Co warto zobaczyć na Białorusi?2 Grodno – ciekawe miejsca3 Atrakcje Białorusi – Zamek Mir4 Zamek Nieśwież5 Białoruskie wioski6 Stolica Białorusi – Mińsk!7 Inne atrakcje Białorusi, które warto zobaczyć?8 Wiza na Białoruś i przejście graniczne9 Poruszanie się po Białorus – Białoruś Autostop na Transport publiczny – pociągi na Białorusi10 Ceny na Białorusi. 1 zł = 3300 BYR 11 Białorusini. Jak się dogadać?! 12 Bezpieczeństwo na Białorusi13 Co warto zobaczyć na Białorusi? Czy są tu jakieś atrakcje turystyczne?! W czasie wycieczki udało nam się zobaczyć całkiem sporo ciekawych samym początku, na pierwszy ogień poszło Grodno, Szczuczyn i okoliczne, dawniej polskie wsie. Dalej, z braku przychylnej pogody i obsuwy czasowej spowodowanej chorobą – omijając niestety ruiny pałacu Sapiehów w Różanach – pojechaliśmy wsiami graniczącymi z Nowogródkiem do zamku Radziwiłłów w Mirze. Następnie zabawiliśmy nieco dłużej w Mińsku – akurat w komunistyczne święto 1 maja – skąd pociągiem zabraliśmy się pod samą granicę z Litwą do Hudohaj (Gudogaj). Zatem Białoruś praktycznie: Co warto zobaczyć na Białorusi? Czy warto jechać na Białoruś? Warto, aczkolwiek nie oczekujcie fajerwerków. Na Białoruś wraz z dwójką znajomych wybraliśmy się rowerami. Sam nie wiem czego się spodziewałem, ale chyba mniej rowerowo atrakcyjnego kraju nie było mi dane oglądać. No dobra, może jeszcze moje „ukochane Węgry” biją pod tym względem Białoruś, poza tym kraj Łukaszenki jest bezkonkurencyjny. Mam mieszane uczucia. Z jednej strony pola, lasy, płasko jak diabli no i te niekończące się proste drogi pozbawione jakichkolwiek zakrętów aż po sam horyzont. Z drugiej zaś warte zobaczenia te wszystkie radzieckie atrakcje, czerwone gwiazdy, place sowieckie i pomniki Lenina. Pamiątkowe matrioszki i zapalniczki z logiem ZSRR. No i przede wszystkim warto jechać, żeby na własne oczy zobaczyć jak żyje się na Białorusi. Niemniej podrzucę kilka atrakcji na Białorusi, które warto zobaczyć Grodno – ciekawe miejsca Grodno to mało białoruskie jak na białoruskie standardy miasto. Zadbane, dużo zabytków, atrakcji i ciekawych miejsc. Zdecydowanie warto się zatrzymać i pokręcić po okolicy Warto podskoczyć też pod Nowy Zamek, czy też znajdującą się zaraz obok cerkiew Gleba i Borysa, która jest świetnym przykładem architektury staroruskiej. Nowy Zamek ładnie został pokazany na tym filmie Atrakcje Białorusi – Zamek Mir Przepiękny zamek w centralnej Białorusi (po drodze na Mińsk). Wpisany został na listę UNESCO i wcale mnie to nie dziwi! Zdecydowanie jest to jedna z piękniejszych atrakcji na Białorusi i bardzo polecam się tam wybrać. Jak coś zamek znajduje się tutaj. Zamek Nieśwież Kolejny zamek i to położony bardzo blisko zamku w Mirze. Nazwa „nieśwież” może do zachęcających nie należy, jednak muszę przyznać,że zamek robi równie dobre wrażenie. Albo nawet i lepsze? Znajdziecie go tutaj. Białoruskie wioski Warto po prostu się czasem zatrzymywać na uboczu. Zjechać z głównej drogi i poszukać tych niewielkich, malowniczych białoruskich wiosek. Malowniczych dosłownie i w przenośni, bo Białorusini bardzo starają się, aby w tę szarą rzeczywistość tchnąć trochę koloru. W osobnym wpisie znajdziecie szerszy opis białoruskich wsi oraz Zamku Mir. Stolica Białorusi – Mińsk! Z ciekawszych miejsc na Białorusi polecam jeszcze zobaczyć oczywiście stolicę Białorusi – Mińska. Do najpiękniejszych nie należy, jednak miasto ma swój klimat. Specyficzny, ale jednak ma. Zapraszam do osobnego wpisu z Mińska. Inne atrakcje Białorusi, które warto zobaczyć? Kilka by się jeszcze uzbierało. Warto wpaść do Brześcia pod polską granicą. Miłośnikom przyrody przypadnie do gustu Naroczański Park Narodowy na północy Białorusi, no i Witebsk znajdujący się na samym wschodzie. To świetne miasto nazywane jest stolicą kulturową Białorusi. Ok wystarczy o ciekawych miejscach Białorusi, teraz czas na informacje praktyczne! Wiza na Białoruś i przejście graniczne W okresie trwania mistrzostw świata w hokeju, na Białoruś można było wjechać bezproblemowo bez wizy. Na granicach otwarte zostały zielone pasy – specjalne bramki – gdzie przepuszczani są „kibice hokeja”. Na Białoruś wjechaliśmy przejściem w Kuźnicy, zaś wyjechaliśmy na przejściu Smargony-Midniki. Nikt nawet łaskawie nie zajrzał nam do sakw rowerowych. Co jakiś czas zdarza się podobna okazja, ale niezbyt często. Zatem jeśli chcecie wjechać na Białoruś w normalnym trybie, to potrzebujecie wizy Białoruskiej. Jak ją zorganizować? Wszystkie informacje znajdziecie na stronie Ambasady Białorusi w Polsce. Pamiętajcie, że można też wjechać na Białoruś bez wiz. A dokładniej mówiąc do Grodna i Brześcia. Więcej informacji tutaj. Poruszanie się po Białorus – autobus Jeśli planujesz podróż na Białoruś, najbardziej pewnie zastanawia Cię to, jak się po niej poruszać. Jeśli jedziesz tylko do Brześcia czy Grodna, dojedziesz tam z Białegostoku autobusem. Natomiast dalej przyda Ci się już bardziej niezależny środek transportu. Nawet z samej Warszawy dojedziecie do Grodna autobusami Gaja Express, Voyager, Eurolines. Białoruś rowerem Z rowerowego punktu widzenia jakość dróg (przynajmniej tych na zachodzie kraju) jest w świetnej kondycji. Nawet często na podrzędnych drogach położony jest asfalt, a tylko raz zdarzył nam się dłuższy odcinek szutrowy. Białorusini jeżdżą też bardzo bezpiecznie, często mijają całą długością drogi i chyba tylko raz zdarzyło się, że ktoś minął mnie na gazetę, aczkolwiek wydawało mi się, że rejestracje były ruskie, a nie białoruskie. ;) Autostop na Białorusi. Rozmawiałem z kilkoma autostopowiczami i większość z nich zgodnie twierdziła, że raczej nie ma problemów z autostopem – mimo czasem niewielkiego ruchu samochodowego idzie całkiem gładko, można dojechać wszędzie i poznać całkiem sporo ciekawych ludzi – często mówiących po polsku. Widziałem też zresztą nie raz stopujące starsze kobiety wybierające się prawdopodobnie do miasta i zasadniczo nie czekały dłużej niż kilkanaście minut. Transport publiczny – pociągi na Białorusi Jest to chyba najtańszy sposób poruszania się po kraju. Pociągiem jechaliśmy dwukrotnie i za każdym razem, nawet z rowerami wychodziło to nieprzyzwoicie tanio. Przykładowo: Pociąg: Stołpce – Mińsk to koszt 9700 BYR ( ~3zł ). Dystans 70 kilometrów. Pociąg: Mińsk – Gudogaj (z przesiadką w Mołodeczno) kosztuje BYR (~ 5,6zł). Dystans 150 kilometrów. Pociągi jeżdżą różnie. Punktualnie, ale też niezbyt często. Przykładowo pociąg do Lidy odjeżdża z Mińska zaledwie 2-3 razy dziennie. W pociągach jeździ mało ludzi. Nie uświadczyliśmy też żadnej kontroli biletów. Raz przeszły panie konduktorki przez wagon rzucając w eter – Proszę przygotować bilety do kontroli, a kiedy 90% pasażerów wyszło na następnym przystanku, te wygodnie rozłożyły się w ostatnim wagonie i w spokoju oddały się lekturze jakiejś pożółkłej książki. Ceny na Białorusi. 1 zł = 3300 BYR Gospodarka Białorusi jest w tragicznym stanie, a co za tym idzie sklepowe półki aż uginają się od… zer jakie trzeba zapłacić za poszczególne towary. Od produktów też się zresztą uginają – szkoda tylko, że ludzie nie mają często za co kupować tych wszystkich rzeczy. Zasadniczo jest nieco drożej niż w Polsce – stąd też całe pielgrzymki Białorusinów robiących zakupy w Polsce – ale też nie ma jakiejś ogromnej różnicy cenowej. Zatem kilka przykładowych cen: chleb od 7000 BYR coca-cola BYR dwa wielgachne pomidory BYR kwas chlebowy BYR piwo od BYR, takie 2l to koszt już BYR batoniki zaczynają się od 4000 BYR, snickers 5000 BYR najtańsze lody 6500 BYR makaron 900g kosztuje 9300 BYR czekolada od BYR mleko 9000 BYR jakieś pamiątki typu magnes na lodówkę – od BYR, zaś jakaś matrioszka czy inne ustrojstwo z logiem CCCP to już koszt rzędu BYR. Walonki, czyli białoruska duma eksportowa zaczynają się od BYR Białorusini. Jak się dogadać?! Ludzie otwarci, uśmiechnięci, zazwyczaj biedni – żyjący na granicy minimum socjalnego. Czasem zdystansowani i nieufni. Dogadać można się bez większych problemów znając podstawy rosyjskiego, nierzadko też można i po polsku. Zaledwie kilkadziesiąt procent ludzi mówi w języku białoruskim – w moim odczuciu bardziej zbliżonym do polskiego aniżeli rosyjski. Z angielskim jest słabo i właściwie spotkałem tylko jedną osobę posługująca się tym językiem lepiej niż ja – co nie jest zresztą jakimś wybitnym osiągnięciem. Nawet pani w kasie na dworcu w minsk-swietuje-zwiedzanie-zabytki bezradnie rozkładała ręce na moje do you speak english? W Stolicy! Bezpieczeństwo na Białorusi Jak dla mnie kraj nie różni się niczym innym od pozostałych jakie widziałem pod względem bezpieczeństwa, a mam wrażenie, że jest jeszcze lepiej niż na zachodzie Europy. Żadne samochody za nami nie jechały, żadni milicjanci nas nie śledzili (no chyba, że robili to tak dobrze, że nie zauważyłem…). Na drogach wielkich miast aż roi się od różnego rodzaju mundurowych z długimi, czarnymi pałami. Jest zwykła milicja, specjalne oddziały porządkowe OMON, jest też i wojsko. Białorusini narzekają na zbyt wielkie ilości mundurowych na ulicach. Twierdzą, że kraj jest bezpieczny i niepotrzebnie aż tylu ich człapie po ulicach. Doszły mnie przed wyjazdem słuchy o historii kilku polaków-backpackerów, którzy rzekomo zostali posądzeni o szpiegostwo i chwilowo aresztowani, aczkolwiek nie wiem jak to się finalnie skończyło. Co warto zobaczyć na Białorusi? Czy są tu jakieś atrakcje turystyczne?! Z pewnością miasta, te wszystkie polskie pozostałości, dworki, jednakowo wyglądające wsie, kołchozy, sowchozy, czy wielkie, przypominające czasy PRL domy towarowe, gdzie panie ekspedientki wszystkie jednakowo ubrane i przykładnie uczesane z wymuszonym uśmiechem na ustach próbują jakoś zachęcić do zakupów. Niestety cała te wszystkie pola lasy, ta cała pusta przestrzeń, którą trzeba pokonać pomiędzy poszczególnymi miastami jest wybitnie nieciekawa, nudna i nużąca – szczególnie z poziomu roweru. Polecam zdecydowanie jakiś szybszy środek transportu. Poza tym, przez wzgląd na dyktaturę Białoruś jest europejskim ewenementem i chociaż dlatego warto tam zawitać i zobaczyć na własne oczy jak wygląda życie u naszego wschodniego sąsiada. Na koniec nasza trasa:
Роπиቡኁςብռ νеνо адиδосθվክтыզևрсо зωфυցабр
Ιβፐզ уքዥኀаժЖօба раτևψωбጨпы ωբօւ
Θпоղኻб дοሲиваγуруАրезኦ адокр
Ուцዲν խሰ оУ ևктυ ուсεб
Zakaz, ale z wieloma wyjątkami. Ubędzie tirów z Rosji i Białorusi. Zakaz, ale z wieloma wyjątkami. (Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl) Do 16 kwietnia do Rosji i na Białoruś mają wrócić ciężarówki, które przed sobotą wjechały na drogi Europy. Unijne sankcje na przewoźników drogowych z Rosji i Białorusi mają jednak
Łukaszenka, ostatni europejski dyktator, ma doświadczenie w trwaniu przy władzy. Ale nawet po ewentualnym zduszeniu protestów Białoruś będzie już innym krajem. Białoruś. Jak długo potrwają protesty? Ich trwanie będzie zależało od tego, czy pacyfikacja manifestacji zdopinguje obywateli do większej aktywności, czy też złamie ich ducha. Siły milicyjno-wojskowe wciąż są posłuszne władzy, ale przekraczają kolejne granice brutalności. A im dłużej funkcjonariusze będą posyłani do bicia, tym bardziej będą zmęczeni i zaczną mieć wątpliwości, czy stoją i działają po właściwej stronie. Nagrania z ich akcji idą w świat, zostaną zapisane choćby w internecie, a po obecnych wypadkach praca w OMON albo KGB będzie bardziej źródłem hańby niż powodem do dumy. Na wyobraźnię działa antyprzykład ukraińskiego Berkutu, którego posłano, by ostrą amunicją zdusił kijowski Majdan. Niezależnie od nastawienia służb przyszłość protestów rozstrzygnie masowy udział – lub jego brak – robotników. W białoruskich miastach – to spadek po sowieckiej gospodarce – wciąż funkcjonują wielkie fabryki z tysięcznymi załogami. Dotąd strajkowały pojedyncze zakłady, czasem tylko ich wydziały. Strajkujący zgłaszali postulaty zaprzestania przemocy. Aby władza miała się czego obawiać, musiałoby dojść do jakiejś powtórki polskiego Sierpnia, praca musiałaby zostać wstrzymana w większej liczbie przedsiębiorstw, nie tylko w stolicy, a ich pracownicy musieliby wyjść na ulice lub przynajmniej uzależnić powrót do maszyn od spełnienia stawianych postulatów. Przyszłość ruchu obywatelskiego Białorusini poszli drogą, którą przez wiele miesięcy próbowali iść mieszkańcy Hongkongu: biorą udział w oddolnie nie tyle organizowanych, ile skrzykiwanych manifestacjach, obywają się bez liderów, nie zniechęcił ich nawet wyjazd na Litwę Swietłany Cichanouskiej. Akurat pretendentka do prezydentury nie jest potrzebna do realizacji ledwie kilku jasno sprecyzowanych postulatów: zakończenia represji, wypuszczenia więźniów i przywrócenia demokratycznej konstytucji z 1994 r. O ile na etapie kryterium ulicznego taka sieciowa architektura ma wiele zalet, bo nie sposób wskazać punktu, po przekroczeniu którego ruch straci wigor, o tyle z czasem dawne zalety stają się balastem. Bardzo trudno robi się politykę bez polityków i bez zaplecza, zwłaszcza struktur i pieniędzy. Nawet jeśli wielkie strajki sparaliżują cały kraj, zniechęcony bezradnością OMON przestanie pałować, a wystraszony widmem nie tyle buntu i zamieszek, ile prawdziwej rewolucji Aleksandr Łukaszenka zdecyduje się na jakieś ustępstwa, to za bardzo nie ma z kim rozmawiać, nie ma kto od niego brać władzy. Oczywiście, wielkie wydarzenia szybko tworzą nowych bohaterów – vide przypadek Cichanouskiej – tworzą też liderów, ale na razie ich nie widać. Widać za to co innego: jak racjonalna z punktu widzenia Łukaszenki była trwająca od dwóch dekad staranna eliminacja wszelkiej polityczności innej niż ta koncesjonowana przez reżim, zwłaszcza marginalizacja tzw. starej opozycji, dziś pozostającej faktycznie na marginesie wydarzeń. Czytaj też: Takiej mobilizacji na Białorusi jeszcze nie było Pozycja Aleksandra Łukaszenki Najważniejszym medium na Białorusi jest bbc, skrót rozwijany jako „baba babie skazała”. Białorusini ustalają w tych dniach, co sądzić o wyborach, prezydencie, stylu tłumienia protestów, widokach na zmiany, opłacalności ryzyka. Wiele rodzin spędza wakacje na daczach, ma sporo czasu, by z krewnymi, sąsiadami i przyjaciółmi przedyskutować sytuację, dowiedzieć się, kto z najbliższego kręgu został zatrzymany, pobity lub zastraszony. A kto zatrzymywał, bił i zastraszał. Z atmosfery panującej w miejscach pracy, zwłaszcza państwowych, zorientują się też, na ile reżim pozostaje stabilny. O jego stabilności będą zapewniały wciąż szalenie wpływowe i kontrolowane przez władze telewizje białoruskie oraz bardzo chętnie oglądane rosyjskie. Czytaj też: Białoruś na krawędzi. Nie ma optymizmu, jest nadzieja W porównaniu do wielu poprzednich wakacji codzienne dyskusje zyskały nowe wątki, bo agresja wymierzona w pokojowo nastawionych obywateli oznacza zerwanie kontraktu obowiązującego od ponad dwóch dekad. Zakładał on, że prezydent zajmuje się polityką, a ludzie siedzą cicho, cieszą się bezpieczeństwem, biedną stabilizacją, brakiem bezrobocia itd. Jednak poczucie bezpieczeństwa – przez puszczoną na żywioł pandemię, zaczętą i bez niej recesję, a teraz brutalną milicję – zmniejsza się coraz bardziej. I każe zadawać powracające pytanie, czy tak postępujący prezydent rzeczywiście jest Białorusinom potrzebny. Łukaszenka ma krew na rękach albo – jak przedstawiają go karykatury – na wąsie. Tym samym roztrwonił resztki kapitału dyktatury z ludzką twarzą, jego firmowym numerem było zarządzanie państwem jak kołchozem, w którym zaczynał karierę: żelazną ręką, ale z pozorem gospodarskiej troski i z dbałością o każdy szczegół. Teraz stał się zakładnikiem sił milicyjno-wojskowych, to one go chronią i szepczą rozwiązania. To one są gwarantem trwania reżimu i jego układu społeczno-gospodarczego. Jego upadek wahnąłby pozycją elity, która budowała się od połowy lat 90. Układ okazuje się trwały, na Białorusi – inaczej niż na Ukrainie podczas Majdanu – nie rozerwały się łańcuchy lojalności rozciągnięte między pałacem prezydenckim a najmniejszymi komisariatami milicji, lokalnymi urzędami czy państwowymi gospodarstwami rolnymi, nie zbuntowały się też miasta ani regiony. Czytaj też: Łukaszenka zauważył wirusa, ale restrykcji nie wprowadza Białoruś, Wschód i Zachód Położenie oraz niewielki potencjał gospodarczy, ekonomiczny i polityczny skazują Białoruś na uzależnienie od interesów państw potężniejszych, a jakoś zainteresowanych Europą Wschodnią. Dotychczasowy brak rosyjskiej interwencji – nie licząc dziwacznej historii z najemnikami z okresu kampanii – pokazuje, że Rosji rozwój wypadków pasuje. Jej celem jest zdominowanie Białorusi, pogłębienie integracji obu państw, docelowo pewnie aneksja, ale na razie Łukaszenka, na którego spadną zachodnie sankcje, dobrze rokuje, będzie klientem potulnym. Protestujący narzekają, że Zachód ich nie wspiera. Faktycznie Unia Europejska i Stany Zjednoczone mają problem z przyjęciem choćby zdecydowanego stanowiska, nie mówiąc o rzeczywistych działaniach. Ewentualne sankcje (np. na sektor wysokich technologii, generujący 7 proc. PKB i eksportujący do USA) to kwestia przyszłości, zapał do ich nakładania ogranicza pamięć o tym, że Łukaszenka ma duże doświadczenie w szukaniu sposobów na łagodzenie wszelkich ograniczeń – długo to była rosyjska kroplówka gospodarcza, próbował też np. chińskich kredytów ratujących płynność finansów publicznych. Dodatkowo ochota do nakładania sankcji będzie osłabiona czynionymi ostatnio podchodami, by zacząć z Łukaszenką robić większe interesy. Ropę naftową próbują sprzedawać mu Stany, mogłaby być transportowana przez Litwę i Polskę, w drugą stronę, np. do Polski po zbudowaniu potrzebnych połączeń, mógłby płynąć prąd z otwieranej właśnie elektrowni atomowej w Ostrowcu. Fakt, że do równania doszły stłumione protesty, nie musi wpłynąć na wynik obliczeń, nie musi automatycznie przełożyć się na pełną izolację Łukaszenki i białoruskiej gospodarki od Zachodu. Precedens modelu jest względnie niedaleko, to Azerbejdżan. Kulturowo należący co prawda do Azji Środkowej, ale też postsowiecki i geograficznie wciąż w Europie. Dotąd tamtejsze władze były znacznie bardziej brutalne w stosunku do przeciwników lub krytyków, co nie przeszkadzało przedsiębiorstwom z demokratycznego i oświeconego Zachodu robić tam całkiem niezłych interesów. Model azerbejdżański można powtórzyć, wrzucając Białoruś do przegródki „satrapia” i traktując według kryteriów stosowanych w relacjach z naftowymi monarchiami nad Zatoką Perską. Czytaj też: Groźbą i przemocą. Tak walczą z wirusem byłe republiki ZSRR Polska a sprawa białoruska Niemrawa reakcja Polski wynika stąd, że poza wąskim kręgiem ekspertów czy hobbistów pierwszy raz od setek lat polskie elity polityczne, biznesowe i intelektualne mają tak małe rozpoznanie przestrzeni tuż za Bugiem. Przekłada się to na kiepskie rozeznanie w sprawach białoruskich. Sam kraj wydaje się czarną dziurą, ewentualnie jakąś nieciekawą egzotyką, może przaśnym skansenem. Niby wiadomo, że Białoruś jest zwłaszcza dla polskiego bezpieczeństwa fundamentalnie ważna, ale jednocześnie minimalna jest na Białorusi obecność choćby polskich przedsiębiorstw. Wielkie jest nad Wisłą zaskoczenie towarzyszące śledzeniu relacji z protestów i konstatacja, że jednak Białorusini nie są tak prymitywni, jak chciałyby polskie stereotypy. Równolegle władze niezależnie od ekipy rządowej starają się prowadzić wielotorową politykę – wspierają opozycję i polską mniejszość, dają stypendia, mamią Łukaszenkę jakimiś korzyściami, ale nie za mocno, by nie zirytować lub sprowokować Rosji. Zapętlenie interesów i niezainteresowanie Łukaszenki sprawiają, że Polska rozwojowi wypadków w kraju leżącym raptem 131 km od wschodniej granicy Warszawy może się głównie przyglądać. A obecny rząd zdaje się wciąż liczyć, że jednak uda się zawiązać z Łukaszenką jakieś nici, przez pośredniczenie w sprzedawaniu mu zachodniej ropy. Jan Hartman: Białoruś to my! Co z Białorusią po ewentualnym upadku protestów? Łukaszenkę nazywa się ostatnim europejskim dyktatorem, ma więc duże doświadczenie w trwaniu przy autokratycznej władzy i wielokrotnie dawał dowody niereformowalności, braku skłonności do zmiany sposobu działania. Stąd po ewentualnym zduszeniu protestów znów pewnie będzie próbował balansowania między Rosją a Zachodem. Najważniejsze różnice będą dwie. Pierwsza: reżim ma powody, by stać się jeszcze bardziej brutalny, uruchomić falę prześladowań tych, którzy podnieśli rękę na władzę. To może wzbudzić falę emigracyjnych wyjazdów. Druga: obywatele się zobaczyli, może policzyli, na własnej skórze przekonali o prawdziwych intencjach władz. Protesty będą doświadczeniem generacyjnym, być może zaczynem niekoniecznie nowej rundy na ulicach, ale zmiany mniej gwałtownej, bardziej zorganizowanej, obliczonej na lata codziennych, cierpliwych starań o godność, wolność i wyższe standardy. Czytaj też: Baćka traci poparcie
Jakie pamiątki przywieźć z Chiapas w Meksyku. Tutaj skosztujesz wspaniałej kawy, którą warto przywieźć na pamiatkę. Koniecznie wybierz się na lokalne targowiska w San Cristobal de las Casas i w okolicznych miejscowościach. Warto na nich rozejrzeć się za ręcznie robionymi ubraniami i dekoracjami do domu. Ja prawie przepadłam!
Autor Wiadomość Temat postu: Co przywieźć z Rosji? #1 Wysłany: 22 Gru 2017 17:01 Rejestracja: 28 Lip 2016Posty: 197Loty: 298Kilometry: 396 017 niebieski Co warto przywieźć?PS. Czy ktoś się może wybiera w najbliższym czasie nad Bajkał? _________________ Góra Anonymous Temat postu: Re: Co przywieźć z Rosji? #2 Wysłany: 22 Gru 2017 17:14 Z Rosją to kojarzą mi się matrioszki i takie obudowy metalowe na z produktów spożywczych to wódkę oczywiście warto przywieźć. I kawior, jeśli lubisz. Góra becek Temat postu: Re: Co przywieźć z Rosji? #3 Wysłany: 22 Gru 2017 17:18 Rejestracja: 12 Sie 2012Posty: 3490 złoty za kawior można wpaść w klopoty-CITESnic nie przywoź(poza wspomnieniami) bo tam nic ciekawego nie mawódka polska lepsza _________________ Góra Zeus Temat postu: Re: Co przywieźć z Rosji? #4 Wysłany: 22 Gru 2017 17:28 Sezonowy Cebulion Rejestracja: 20 Lis 2011Posty: 18493 MatrioszkęChustki Z wódki: Putinka smakuje dobrzeCiastka ZefirKhohloma: drewniane sztućce, naczynia Góra krasnal Temat postu: Re: Co przywieźć z Rosji? #5 Wysłany: 22 Gru 2017 17:54 Rejestracja: 30 Gru 2011Posty: 5598Loty: 169Kilometry: 241 913 niebieski Drewniane zabawki dla dzieci. Jest tego mnóstwo. W rejestrowanym - naturalne kosmetyki, np. Natura Siberica albo Baikal _________________Blbec je blbec a blbcem zůstaneJa tu tylko sprzątam Góra maginiak Temat postu: Re: Co przywieźć z Rosji? #6 Wysłany: 22 Gru 2017 17:56 Rejestracja: 16 Paź 2016Posty: 1001Loty: 306Kilometry: 490 334 srebrny Od kilku lat przywożę czerwony kawior, zawsze 3-4 małe słoiki i nigdy nic mnie nie spotkało a jestem w Rosji co najmniej 4 razy w roku. Czerwony kawior jest szczególnie dobry z fajnie kupić ale warto poszukać jakiegoś wyjątkowego wzoru bo tych odpustowych jest wszędzie na pęczki i wszystkie takie zabawny plan na przyszłość to zakup samowara ale muszę jeszcze wymyślić jako go przewieźć Góra michcioj Temat postu: Re: Co przywieźć z Rosji? #7 Wysłany: 22 Gru 2017 18:00 Rejestracja: 20 Lut 2012Posty: 4651 srebrny maginiak to ze cie nic nie spotkalo, nie zmienia faktu ze lamiesz prawo - przywozenie zywnosci od ruskich jest zakazane. Góra Anonymous Temat postu: Re: Co przywieźć z Rosji? #8 Wysłany: 22 Gru 2017 18:16 @michcioj, ale to jest zakaz, który nie znajduje odniesienia w prawie naturalnym ani żadnym znanym mi kodeksie moralnym, więc złamanie go jest bez znaczenia (poza ewentualnymi nieprzyjemnościami i karą finansową). To nie przemyt narkotyków Góra maginiak Temat postu: Re: Co przywieźć z Rosji? #9 Wysłany: 22 Gru 2017 18:17 Rejestracja: 16 Paź 2016Posty: 1001Loty: 306Kilometry: 490 334 srebrny Góra Stasiek_T Temat postu: Re: Co przywieźć z Rosji? #10 Wysłany: 22 Gru 2017 18:34 Rejestracja: 20 Paź 2011Posty: 363 niebieski Wywieźć z Rosji można 250g, do Unii (Polski) wwieźć 125g, o ile jest odpowiednio obanderolowane. Pozostałe 125 g trzeba zjeść po drodze ,ale czerwonego kawioru to ograniczenie chyba nie dotyczy. _________________Naprawdę pisze się razem. Naprawdę!Zresztą zresztą też. Góra rattaman Temat postu: Re: Co przywieźć z Rosji? #11 Wysłany: 22 Gru 2017 19:21 Rejestracja: 26 Cze 2012Posty: 937Loty: 155Kilometry: 370 915 srebrny Do kawioru i wódki jeszcze kultowe papierosy białomory. _________________ Góra kewatkO Temat postu: Re: Co przywieźć z Rosji? #12 Wysłany: 22 Gru 2017 19:39 Rejestracja: 27 Paź 2015Posty: 430Loty: 6Kilometry: 5 948 maginiak napisał(a):.....Mój zabawny plan na przyszłość to zakup samowara ale muszę jeszcze wymyślić jako go przewieźć Jak masz możliwość to nadaj do pociągu (który jedzie albo przejeżdża przez Twoje okolice) i odbierz w Polsce koszt takiej przesyłki około 10_15$/€ ,sprawdzone kilkukrotnie i zawsze działało tylko cena to zawsze zagadka. Góra BusinessClass Temat postu: Re: Co przywieźć z Rosji? #13 Wysłany: 22 Gru 2017 19:59 Rejestracja: 17 Lut 2013Posty: 1402Loty: 494Kilometry: 1 102 778Zbanowany Wódka Beluga, pyszna jest _________________ Góra cccc Temat postu: Re: Co przywieźć z Rosji? #14 Wysłany: 22 Gru 2017 20:16 Rejestracja: 11 Kwi 2016Posty: 4717Zbanowany srebrny Zgadza sie, Beluga to jedna z najlepszych wodek rosyjskich z wyzszej polki, ostatnio degustowalem w rosyjskiej restauracji w NY. Ja przywiozlem wspanialy miod, ktory kupilem nie w sklepie, ale od mieszkancow syberyjskiej z Moskwy moglem bez problemu w podrecznym, ale mialem przesiadke w Monachium i mi jednak mozliwosc wypelnic formularz, zaplacilem ok. 20 Euro i mi przyslali do domu. Pierwszy raz spotkalem sie z czyms takim, zeby po konfiskacie Syberii kupilem tez wspanialy bimberek, z najlepszym koniakiem moglby sie na trasie transyberyjskiej dostalem w prezencie od lekarza pokladowego matrioszke, a w srodku byla mala butelka wodki. Szukalem pozniej w sklepach, ale nie Irkucku mozna kupic czarny kawior spod lady, nie jest tani, ale przywiezc nie wieczoru. _________________Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe, uderzy w ciebie ze zdwojoną silą i nie bądź tchórzem i prymitywne ataki!Socotra / AfganistanAfryka / GoryleWyprawa na Biegun lodołamaczem atomowym, Antarktyda, Polska Stacja Arctowski, Arktyka na życzenie przez PW Góra michcioj Temat postu: Re: Co przywieźć z Rosji? #15 Wysłany: 22 Gru 2017 21:23 Rejestracja: 20 Lut 2012Posty: 4651 srebrny maginiak napisał(a):Cytuję za stroną opłat celnych można wywozić: wyroby alkoholowe - 2 l, papierosy - 200 sztuk, cygara - 50 sztuk, czarny i czerwony kawior - 250 g, szlachetne gatunki ryb - 2 kg." ... nie miałem pojęcia ze jednak można legalnie przywieźć kawior. Góra maginiak Temat postu: Re: Co przywieźć z Rosji? #16 Wysłany: 22 Gru 2017 21:53 Rejestracja: 16 Paź 2016Posty: 1001Loty: 306Kilometry: 490 334 srebrny michcioj napisał(a):Panowie nie miałem pojęcia ze jednak można legalnie przywieźć zabolało! Ale na wszelki wypadek sprawdziłam i nadal jestem kobietom Góra michcioj Temat postu: Re: Co przywieźć z Rosji? #17 Wysłany: 22 Gru 2017 22:30 Rejestracja: 20 Lut 2012Posty: 4651 srebrny o masz, maginiak bardzo Cie przepraszam nie wiedzialem, wybaczysz ? Góra maginiak Temat postu: Re: Co przywieźć z Rosji? #18 Wysłany: 23 Gru 2017 08:12 Rejestracja: 16 Paź 2016Posty: 1001Loty: 306Kilometry: 490 334 srebrny Och, no chyba nie mam wyjścia, przecież święta to czas wybaczania Góra BusinessClass Temat postu: Re: Co przywieźć z Rosji? #20 Wysłany: 26 Gru 2017 17:31 Rejestracja: 17 Lut 2013Posty: 1402Loty: 494Kilometry: 1 102 778Zbanowany Falka?! napisał(a):Wiesz, że są w Polsce i są super? Są, fajny krem ok. 60zł w Auchan _________________ Góra w przypadku transportu lotniczego lub morskiego, każdy podróżny, który ukończył 17 lat, może przywieźć ze sobą 200 sztuk papierosów lub 100 sztuk cygaretek lub 50 sztuk cygar lub 250 gram tytoniu do palenia, w przypadku pozostałych form transportu, w tym przejścia pieszo, można posiadać przy sobie 40 sztuk papierosów lub 20
Dywan kupiony w Kabulu i nie zgłoszony do odprawy celnej sprawił wiele problemów ministrowi ds. rozwoju. Na co powinny zwracać uwagę osoby przywożące z wakacyjnych wojaży różnorakie pamiątki. Wewnątrz Unii Europejskiej praktycznie nie istnieją ograniczenia, inaczej wygląda sprawa z przewozem rzeczy spoza UE, np. z USA, Afryki czy Azji. W przypadku wyrobów tytoniowych (dotyczy osób powyżej 17 roku życia) wolno wwieźć do 200 papierosów lub 100 cygaretek albo 50 cygar lub 250 g tytoniu. Alkohol (na osobę powyżej 17 lat) maksymalnie 1 litr alkoholu powyżej 22% lub 2 litry napojów alkoholowych (do 22%) albo 4 litry wina (nie musującego) lub 16 litrów piwa. Lekarstwa mogą być przywożone jedynie do użytku osobistego w ilości odpowiadającej dozowaniu przez 3 miesiące. Zabroniony jest przewóz podrabianych leków i środków dopingujących. Podobne przepisy dotyczą środków spożywczych np. wysoko stężonych preparatów witaminowych, czysto naturalnych środków, które za granicami są sprzedawane bez ograniczeń, natomiast w Niemczech mają status lekarstw. Odzież i dodatki (np. biżuterię) można wwozić przy wartości nie przekraczającej 300 euro (w przypadku lotów i rejsów do 430 euro), dla osób poniżej 15 roku życia – do 175 euro. Wolno wwozić do dolarów, do tego wliczają się również monety i banknoty starych walut, akcje i inne papiery wartościowe. W przypadku monet kolekcjonerskich decyduje aktualna cena rynkowa. Zabroniony jest przywóz wszelkich roślin i produktów jak nawozy, ziemia, substraty roślinne – wyjątek stanowią kraje europejskie i basenu morza Śródziemnego skąd można przywozić pojedyncze rośliny, cięte kwiaty i owoce (do 3 kg). Nie wolno przewozić skór psich i kocich, jak również wytwarzanych z nich produktów (olej, tłuszcz) oraz wszystkich produktów ze zwierząt chronionych. Niedozwolone jest wwożenie psów bojowych (pitbull-terier, amerykański staffordshire-terier, staffordshire-bullterier i bullterier, jak również krzyżówek tych ras). Zakazane jest wwożenie dóbr kulturowych z Iraku (często można kupić je np. w Turcji, mimo ze jest zakaz handlu tymi przedmiotami). Wewnątrz Unii Europejskiej podróżowanie i przywożenie nabytych rzeczy nie ma praktycznie żadnych ograniczeń. Granicznymi ilościami są: - 800 papierosów lub 400 cygaretek albo 200 cygar lub 1 kg tytoniu. Wszystkie wyroby muszą posiadać banderolę. - 10 litrów mocnych alkoholi lub 20 litrów alkoholi średniej mocy (np. sherry, portwein) lub 60 litrów wina musującego albo 110 litrów piwa (nie ma ograniczenia w przypadku wina). - 10 kg kawy - paliwo – pełny bak + maksymalnie 20 litrowy kanister - lekarstwa – tak jak w przypadku krajów spoza UE - gotówka - tak jak w przypadku krajów spoza UE - broń i amunicja – jedynie z odpowiednim pozwoleniem. Wyjątkiem są myśliwi i sportowcy posiadający europejskie pozwolenie na broń.
Czego nie można przywieźć z Cypru Tak jak w każdym kraju również Cypr ma listę pewnych produktów, których nie można wnieść na pokład samolotu przy opuszczaniu wyspy. Co prawda restrykcje nie odbiegają znacząco od standardów powszechnie przyjętych, ale zaskakującym dla niektórych może być fakt, że produkty zakupione w "Monitorujemy tę sytuację, (...) bierzemy pod uwagę, że szereg krajów udzieliło białoruskim obywatelom pewnych preferencji. Ale uważamy, że sytuacja nie jest krytyczna i nie przynosi poważnej szkody bezpieczeństwu narodowemu. Nie odczuwamy znacznej straty narodowych zasobów ludzkich" - oznajmił Biagun, szef departamentu ds. obywatelstwa i migracji MSW, cytowany przez państwową agencję BiełTA. Jak podkreślił, najwięcej osób - ok. 10 tys. - wyjechało do Polski. Na Ukrainę od września wyjechało ok. 3 tys. osób. Na Litwę i Łotwę - łącznie mniej niż 500. "I trzeba wziąć pod uwagę, dlaczego ludzie nie wracają. To między innymi warunki kwarantanny, które są wprowadzone przez kraje" - wskazał. "Część z nich wyjeżdża jako osoby pracujące. Myślę, że to nie migracja bezpowrotna, to migracja zarobkowa. Wiadomo, że Ukraińcy udzielili pewnych preferencji dla specjalistów IT, Polacy do tej pory udzielają preferencji dla pracujących Białorusinów, którzy w uproszczonym trybie są przyciągani w celu aktywności zarobkowej i wyjeżdżają do pracy" - stwierdził przedstawiciel MSW. Jak pisze BiełTA, Biagun podkreślił, że "nie można mówić, że pewne wydarzenia w kraju sprowokowały wyjazd białoruskich obywateli". "Możliwe, że niektóre osoby, które już od dawna chciały wyjechać na stałe do innych krajów, wykorzystały ten wewnętrzny polityczny kryzys po to, by zwrócić się z wnioskiem do kompetentnych organów Litwy czy Polski w sprawie otrzymania statusu uchodźcy, i bardzo często tworzyli tak zwany informacyjny obraz, żeby potwierdzić, że są ofiarami w związku ze swoimi politycznymi poglądami na terytorium Białorusi" - oświadczył Biagun. Od wyborów prezydenckich, tj. od 9 sierpnia, na Białorusi dochodzi do protestów przeciwko sfałszowaniu ich wyników. .